Ktoś tu mnie wywołał do tablicy i o jakiś fotograficzny suplement prosił?
Na razie taki mały, niedzielny.
A mały nie tylko z braku czasu na wrzucenie większego, ale też z powodu mojego gapiostwa.
Otóż byłoby tych zdjęć więcej, bo zrobiłem ich naprawdę sporo i to na pewno wspaniałych, tylko... karta do aparatu (przy okazji jeszcze raz dziękuję darczyńcom) została w ciepłym i wygodnym czytniku kart w komputerze, a komputer stał sobie spokojnie w równie ciepłym i wygodnym salonie.
Krótko mówiąc, zdjęcia się nie zapisały, a te które zrobiłem pochodzą z komórki, która znów okazała się najlepszym aparatem (czyli takim który się ma przy sobie).
Dwa z nich poniżej. Oglądajcie powoli, bo więcej nie będzie ;)
Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...
Komentarze
Prześlij komentarz