Goście wyjechali do domu. Zostawili nam wspomnienia i zdjecia z paru wypraw. Kilka kamieni, kilka spostrzeżeń, opowiesci i podsumowań. Lubię taki czas. Próbując wpleść niecodziennych gości w codzienny nasz rytm, a przy okazji zaczerpnąć kilka oddechów takich wakacyjnych, takich troszkę z off'u. To spotkanie było wyjątkowe. To jedna z moich współlokatorek sprzed lat. Miałyśmy 3 wieczory na opowiedzenie sobie siedemnastu lat. Cudny czas :) I cudna ta moja "gosciówa" i Jej Dziedzic - nowy i juz dobry kolega Franka naszego. Chłopaki mieli zaskakująco dobry czas, pełen zębatych uśmiechów i głośnych rechotów, a nawet nieopanowywanych głupawek.
Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...
Komentarze
Prześlij komentarz