Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Iwa

Kiedy byłem małym chłopcem...

Dawno, dawno temu, kiedy po świecie chadzały dinozaury... Nie. Trochę później. Dawno, dawno temu, kiedy Mieszko I... Nie. Jeszcze nieco później. Dawno, dawno temu, kiedy na półkach w sklepach w Polsce stał tylko ocet... Już blisko, ale jeszcze trochę później. Dawno, dawno temu, w zamierzchłym roku 1994... O! Dokładnie wtedy! ...wybrałem się na koncert Bad Brains w warszawskiej Stodole (dla młodszego pokolenia, lub tych spoza stolicy - Stodoła to wcale nie centralne miejsce składowania słomy do butów dla Warszawiaków, tylko centralny studencki klub, czyli imprezownia, sala koncertowa i bar w jednym). Mimo młodego wieku nie był to wcale pierwszy koncert na jakim byłem. Był za to najlepszy (do tej pory jest w czołówce tych, które widziałem). Chłopaki z Bad Brains zrobili na mnie takie wrażenie, że postanowiłem zachować bilet z koncertu na pamiątkę. Jak postanowiłem, tak zrobiłem. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że będzie to miało tak dalekosiężne skutki, bo skoro już zostawi...

14 lat minęło jak jeden dzień

Całe 14 lat temu odmieniliśmy z Iwką swoje życie biorąc ślub kościelny. Wyglądaliśmy wtedy tak: Chociaż Helka nasz ślub widzi w ten sposób: Dziś wyglądamy tak, jesteśmy nieodmiennie niezmiernie szczęśliwi i nadal tym szczęściem zarażamy. A nasze domowe stado powiększyło się dość znacząco. Jako ciekawostkę zauważę, że 14 lat temu ten najstarszy był tylko nieco starszy od obecnej naszej najmłodszej. Tak to się porobiło. Dosłownie i w przenośni :) Pozdrawiamy wszystkich, którzy byli z nami wtedy, którzy byli z nami przez te lata, i którzy są z nami teraz, choćby wirtualnie (bo inaczej na razie nie można).

Konsekwencje

Kto by się spodziewał, można by rzec niemal na każdym kroku, bo przecież różne zdarzenia mają różne konsekwencje, najczęściej takie najmniej spodziewane. Na przykład, kto by się spodziewał, że zgubiona (a w sumie nie) karta zwiększa poziom czytelnictwa. Ale po kolei. Jakiś czas temu moja żona szanowna zgubiła naszą kartę bankową. Z pewnych powodów fakt ten odkryliśmy jakoś w środku nocy, więc obudziliśmy przemiłą panią z telefonicznego centrum obsługi klienta i zablokowaliśmy kartę, aby żaden znalazca nie mógł jej użyć. Niestety wiązało się to z oczekiwaniem na nową kartę, a potem ze zmianami w różnych serwisach gdzie stara karta była "podczepiona". Zmiany trwały trochę czasu, bo przecież człowiek w tym wieku nie jest w stanie z...

Mamy Dzień Mamy

Dziś w Irlandii mamy Dzień Matki (jak pewnie co bystrzejsi domyślili się z tytułu). Zatem mama Iwa dziś się wyspała, a potem córki obdarowały ją laurkami (moment obdarowania, jak i towarzyszące mu pozytywne emocje widać wyraźnie na zdjeciu). A żeby słusznie dzień ten uczcić, mama Iwa zabrała córki swe (i ich tatę na dokładkę) do Tramore na mały lunch. Były kawa, ciacho, sałatka, kanapki i soki dla najmłodszych. A potem jeszcze tylko szybki skok na plażę, żeby nieco zmoknąć w narastającej mżawce i szybko do domu ma obiad. I jeszcze raz w imieniu wszystkich dzieci, wszystkiego najlepszego wszystkim mamom :)

Oj malusi...

Mamy w domu takiego jednego rodzynka, naszego synka (rym niezamierzony), który chłopem na schował jest bez wątpienia. Rozmiarami już powoli dogania tatę, ale czasami zdarzy mu się miewać napady dziecięcej przytulankowatości. Czasami nawet pozwoli taki napad uwiecznić, ale tylko w przypływie naprawdę dobrego humoru. Nie mówił nawet, żeby nie publikować, więc publikuję zanim zabroni :)

Popisanki

No to nieźle się dzieci z żoną podpisały. Z wczorajszego pisankowania wyszły niezłe jaja. Sami zobaczcie :)