Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wrześniowe wrzenie.

Nadejszła wiekopomna chwila.
Futraczana rodzina jest obecnie w stanie przejściowym. Przechodzimy, jak zawsze z dobra do większego dobra.
Czas wracać do domu. Do Polski.
Czas się, żegnać i czas pakować.
Jesteśmy gotowi. Na wszystko.
Mówimy "Amen", zamykamy oczy i z ekscytacją ruszamy na Mazowsze.
Do zobaczenia!
Najnowsze posty

Krowy nie latają

Helka i Dosia bawią się "torem" i zwierzętami. Planują jakieś podróże i wycieczki, ustawiają samochody w konwój, ładują do nich zwierzęta itp.
Nagle Helka wypala do Dosi:
- Teraz jedziemy do Polski, ale Ty nie możesz z nami jechać.
- Dlaczego? - pyta się z żalem siostra.
- Bo krowy nie mogą latać samolotami!

I teraz zastanawiam się czy nie pokazać im tego odcinka Monty Pythona z latającymi owcami. W sumie prawie w klimacie.


Nowe paprotki

13 lat temu przyjechaliśmy z żoną moją w podróż poślubną do Irlandii. Też był początek maja, też czasami świeciło słońce, też nie było zbyt ciepło jak na majówkę.
I chociaż wtedy zuepłnie inaczej na Irlandię patrzyliśmy, to jednak pewne rzeczy się nie zmieniają. Nadal o tej porze roku na łąkach, w lasach, w zakamarkach różnych rosną sobie paprotki, małe i duże, które nieodmiennie wyglądają fantastycznie w fazie "narodzin".
Wczoraj pojechaliśmy do Cheekpoint, na plac zabaw, a ja wziąłem Zorkę 5 i zrobiłem kilka zdjęć. Między innymi właśnie młodym paprotkom. Jak Iwka stwierdziła - wyglądają jak koniki morskie. I coś w tym jest.
Nadal uważam, że to jedne z najbardziej fotogenicznych roślin w tej fazie wzrostu. Nie sądzicie?

Poleciał

Zostało nas pięcioro, niczym te palce u jednej ręki (lub nogi). Oficjalnie w czwartek nasz pierworodny spakował swój dobytek (jak się okazuje niecały) zapakował go do samochodu (nieswojego, bo prawa jazdy jeszcze nie ma) i przeniósł się do swojego nowego domu. Jednym słowem: wyprowadził się.
Trochę to dziwne uczucie, ale nie jakoś szczególnie szokujące, bo do wyprowadzi szykował się przynajmniej kilka tygodni, a od kilku dni wiedział już dokąd się przenosi. My też nie prosiliśmy usilnie, żeby został. Wprost przeciwnie, wyprowadzka radość wielką nam sprawiła. Bo po pierwsze, pełnoletni człowiek musi w końcu się usamodzielnic, a im wcześniej wyleci z gniazda i odetnie pępowinę, tym lepiej. Po drugie, jakoś chyba lepiej nam się dogaduje z Frankiem kiedy widzimy go mniej i mniej nam rzucają się w oczy jego nastolatkowe jeszcze zachowania. Po trzecie wreszcie, chłopak kończy szkołę i będzie miał całkiem ciekawy zawód, pracuje na pełny etat, więc nie ma powodu, dla którego nie miałby zasmak…

Względnie starzy

O tym, że wszystko jest względne mówił już dawno temu niejaki Einstein (czy Zweinstein). I okazuje się, że nawet miał rację. Potwierdzają to obserwacje dzieci i młodzieży przebywającej niemal nieustannie w naszym otoczeniu, czyli mówiąc krótko - naszych dzieci. Wczoraj na przykład Helka uraczyła mnie przykładem owej względności. Przy okazji wieczornego opowiadania jakiejś kolejnej zmyślonej historyjki (wieczorne bajki w wykonaniu Helki stają się swoistą tradycją i jak ich nie ma, Dosia się nieco dnerewuje, a czasami wręcz odmawia spania) stwierdziła na coś takiego:- No i te dziewczynki [bohaterki opowieści dziwnej treści] miały mamę. Ale ona umarła, bo była bardzo stara. Miała... [tu nastąpiło chwilowe zawahanie] 50 lat. Cóż, wygląda na to, że już niedługo będziemy razem z Iwką "bardzo starzy". Co więcej, nawet mamy znajomych, którzy "bardzo starzy" już są. Wiemy, bo byliśmy niedawno na "pięćdziesiątce" naszego dobrego przyjaciela. Ale to opowieść na zupe…

Mistrzowska pszczółka

Jest taki konkurs wśród uczniów szkół podstawowych, w którym literuje się słowa od łatwych, poprzez trudne, aż po te naprawdę skomplikowane. Wydawałoby się, że literowanie to nic trudnego, ale okazuje się, że po angielsku to jednak jest pewna sztuka, bo tutaj każda literka ma swoją własną nazwę. Na przykład takie proste "h" nazywa się "ejdż", równie proste "y" to "łaj" a na przykład "w" to już "dablju". I weź tu człowieku przeliteruj komuś swoje imię i nazwisko kiedy nazywasz się "Krzysztof Wiśniewski". Przecież to brzmi jak jakaś mowa Obcych z okolic Syriusza, albo innej mgławicy Andromedy. No bo kto normalny nazywa się "kej ar zet łaj es zet ti ou ef dablju aj es en aj i dablju es kej aj". Oczywiście po pewnym czasie człowiek się uczy tego na pamięć i nawet obudzony o północy recytuje to z zamkniętymi oczami.
Ale są słowa, których nawet ja się nie nauczę na pamięć i nie przeliteruję po angielsku w żaden …

Stary blog znika

Kilka dni temu Blox.pl wysłał nam wiadomość, w której z wielką przykrością poinformował nas, że nasz stary blog prowadzony właśnie na Blox.pl (futraki.blox.pl) zniknie za jakiś czas w odmętach internetu. To co tam napisane, czyli nasze perypetie z wyjazdem do Irlandii oraz kilka dobrych lat naszej irlandzkiej przygody będzie można czytać jeszcze do końca kwietnia. Potem trzeba będzie się zadowolić tym co piszemy (niestety zbyt rzadko) tutaj, na bloggerze. Oczywiście jest opcja przeniesienia całej zawartości bloga z bloxa gdzieś indziej, ale na razie mi się ta sztuczka nie udała. Może w najbliższym tygodniu, może później... a może w ogóle. Na razie całość bloxowego bloga mam na dysku w komputerze, więc jest szansa, że gdzieś to jeszcze trafi, tak aby wszelkiej maści wścibscy i ciekawszy naszej futrakowej przygody mogli sobie poczytać. A może... może.... Może skłoni mnie to do przeniesienia się całkowicie na jakąś nową platformę, na przykład wzorem jednego z moich ulubionych blogów (www…