Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Zuzkowe idolki

Dla czytelników naszego futrakowego bloga dwie piosenki ulubione córki naszej Zuzanny. Obie śpiewa, obie też "przedstawia" czyli udaje wokalistkę, udaje tancerki z teledysku, i lipę z cieniem w konarach, i rozczarowanego króla, i wogóle... Słów brak. Trzeba to zobaczyć na żywca :)
Zapraszam!
Marika została "odkryta" przez Zuzkę przy okazji nowej płyty Frenchmana, dotyczącej jego świadectwa nawrócenia, którą przywiózł Franek z Polski. Marika śpiewa tam jedną z piosenek z Frenchmanem, no i po nitce do kłębka wyłonił się muzyczny faworyt z repertuaru naszej polskiej wokalistki:



oraz inna bajka:



Płytę pani Sławy dostaliśmy od jej szfagra pana Krzyżanowskiego, który odwiedzał Polską Szkołę w Waterford.

Cała władza w ręce...

Dziś Franek miał okazję doświadczyć działania demokracji na własnej skórze. Jak się okazało wziął udział w wyborach do samorządu szkolnego jako... kandydat.
Zupełnie niespodziewanie dowiedzieliśmy się o tym czytając "listę wyborczą". Wprawdzie jakiś czas temu coś wspomniał, że chciałby wystartować w wyborach, ale po głębszym podrążeniu tematu okazało się, że nie ma pomysłu ani na program wyborczy, ani na plakat, ani na samorząd szkolny.
Do dziś myśleliśmy, że pomysł porzucił, ale okazało się, że jednak nie.
Teraz niecierpliwie czekamy na podliczenie głosów, ogłoszenie wyników i wieczór wyborczy. Z wiadomych sobie źródeł wiemy, że Franek otrzyma co najmniej trzy głosy, co wobec kompletnego braku jego kampanii wyborczej i całkowitego braku promocji można uznać za sukces jego ponadprzeciętnej osobowości oraz magii słynnego nazwiska  :-)
Cóż, zobaczymy czy za tydzień będziemy świętować wielki i niespodziewany sukces, czy też po cichu przejdziemy nad "porażką" do porzą…

Telegraf

Prawie dwa tygodnie bez pisania?? Skandal!
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że to były kompletnie szalone dwa tygodnie. Szczególnie ten ostatni.
A skoro działo się dużo, będzie w telegraficznym skrócie.
Tydzień temu pojechaliśmy do Cork. Trochę do znajomych, a trochę bardziej na konkurs piosenki, którego Iwka nieopatrznie nie wygrała, mimo że zaśpiewała ślicznie. Nie wiem czy nie dostanę po łbie jak wrzucę tutaj filmik z jej piosenkarskimi dokonaniami, więc ograniczę się do statycznego i niemego zdjęcia:

Mieliśmy wracać poniedziałkowym porankiem, ale nasi gospodarze nie chcieli o tym słyszeć. Mało brakowało a zabarykadowaliby drzwi nie wypuścili nas do wieczora. Nie to żebyśmy jakoś strasznie chcieli uciekać, ale w Waterford czekała na nas codzienna rzeczywistość i dość napięte plany.
Jeszcze tego samego dnia wieczorem trochę fizycznej pracy mnie czekało, a dnia następnego Iwka z Frankiem jechali do Dublina na spotkanie z o. Adamem Szustakiem, o którego w zasadzie powinienem…