Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2013

tydzień później

Wczoraj Helka skończyła tydzień, tydzień obfitujący w epokowe dla niej wydarzenia. No bo przede wszystkim narodziny, potem poznanie osobiste mamy i taty, no i starszego rodzeństwa. Potem pierwsze posiłki zewnętrzne i całkiem nowy świat. Przyjazd do domu, pierwsza kąpiel, odwiedziny gości, spacer w chuście i w wózku, pierwsze zakupy, jeszcze oczywiście nieświadome, więc z rodzicami zadowolonymi, że dziecko nie wyciąga rąk po wszystko dookoła i nie pyta ciągle "A kupisz...?".
Tydzień pełen wrażeń, ale i pełen odpoczynku, bo przecież to zaledwie chwila od kiedy Helenka pojawiła się na świecie, przecież dla niej to może jawić się jako czas pełen wydarzeń i wrażeń, ale tak naprawdę to zaledwie początek poznawania całkiem nowego świata.
I dla nas też to całkiem nowy początek poznawania nowego człowieka, nawyków, zachcianek, charakteru. Każdy z nas jest inny, więc i Helka jest inna. Pewnie mamy trochę wpływu na to, na kogo wyrośnie, kim się stanie, ale pewnych rzeczy nie przeskoczy…

Helutek - zupełna nowość :)

Jestem już z Mamą i Tatą z Zuzką i Frankiem w domu. Zadomawiam się i poznaję moją rodzinę z każdą chwilką bardziej. I z każdą chwilką upewniam się, że to moje miejsce i widzę jak wszyscy na mnie czekali i jak za mną tęsknili.

A ja mam dla Was wszystkich Dobrą Wiadomość :) Jaką? Moje życie pokaże.
Na pewno moje pojawienie się dokona jakiejś zmiany w Waszym środku.
Nie zgubcie tej myśli, tej refleksji która pojawia się gdy spotykacie Człowieka.
Każdego. Zachwycajmy i zadziwiajmy się swoją obecnością :)
Wszak w tym ma swe źródło ... filozofia :) Ot, taka nauka o rzeczywistości :)


Hello Helka :)

Większość z was już pewnie wie, w końcu komórki, mail i Facebook są szybsze niż ten blog, ale oficjalnie możemy poinformować, że wczoraj o 11:44 na świat przyszła Helena Wiśniewska. Ważyła 3,270kg i krzyczała wniebogłosy protestując przed wyjęciem jej z brzucha mamy.
No i jest najsłodsza na świecie... do spółki z pozostałą dwójką rodzeństwa, która jest zapatrzona w Helkę jak w obrazek. Zuzka non stop chce trzymać siostrę na kolanach, a Franek głaszcze ją z delikatnością o którą bym nie podejrzewał takiego wielkiego nastolatka.
A jak wygląda nasza nowa pociecha?
O tak:



takie fajne miejsce

Mamy w naszym mieście takie miejsce do którego lubimy chodzić. Zwie się ono People's Park, czyli na polski przekładając, taki Park Ludowy. I faktycznie ludu w nim sporo, szczególnie gdy pogoda dopisze, a zwłaszcza szczególnie gdy akurat do Waterford na dwa dni zawita tutejsze lato. Szczęśliwie do parku mamy 5 minut piechotą i korzystamy z tej dogodności w każdy możliwy sposób.
Na przykład wczoraj korzystaliśmy przez ponad 3 godziny, do tego stopnia, że nogi Zuzki zaczęły odmawiać posłuszeństwa przy powrocie do domu. Zresztą nie ma im się co dziwić, bo w samym parku były mocno eksploatowane, a właścicielka mało dawała im chwil wytchnienia.
Było bieganie po placu zabaw, wspinanie się na drabinki i ścianki, przebieganie po wiszącym moście, jazda na nowej hulajnodze, wspinanie się na huśtawki (na które jeszcze niedawno trzeba było ją wsadzać), skoki przez przeszkody i wycieczki do pobliskiego skate-parku.

Na podobny pomysł co my wpadł wczoraj prawdziwy tłum ludzi, bo to nie dość, że a…

Już za parę dni...

...za dni parę...
Do naszej Futraczanej rodziny dołączy nowy członek, chociaż lekarze twierdzą, że będzie to raczej członkini. My się nie nastawiamy i cierpliwie czekamy, ale żeby się w tym czekaniu całkiem nie zatracić organizujemy sobie czas na różne wymyślne sposoby.
A to I Komunia Zuzki, a to przy okazji szybka wizyta gości z Polski, a to ulepszanie domku dla pomidorów i innych zdrowych roślin, a to codzienne podlewanie zadziwiającego coraz bardziej swoim bogactwem ogródka, a to porządki domowe i około-domowe, a to wreszcie relaksujące wizyty u znajomych albo prozaiczne leżenie na kanapach, bo przecież nie samą pracą człowiek żyje.

Poza tym Iwka zaczyna odczuwać realny ciężar bobasa siedzącego jeszcze w brzuchu, ja zaczynam odczuwać realną konieczność opieki nad rosnącym stadem rodzinnym, a i dzieciom udziela się atmosfera oczekiwania i każde reaguje na swój sposób. Zuzka codziennie idąc do szkoły żegna się z tatą, mamą i z bobasem i jeszcze niczego nieświadoma cieszy się na niedł…

Wyjątkowy dzień.

- Panie Jezu, Ty nie wykluczyłeś nikogo: " Bierzcie i jedzcie wszyscy", nikogo kto godnie może przyjąć Eucharystię: ani spośród dorosłych, ani spośród dzieci.

Powiedziałeś Panie Jezu : "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże" I wyrażnie dodałeś: "Kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" /Łk 18,16 - 17/.

Panie Jezu: to właśnie dzieci podałeś jako wzór dla nas dorosłych, nigdzie natomiast w Ewangelii my-dorośli nie jesteśmy postawieni jako wzór dla dzieci.


Przygotowując nasze dzieci do tego dnia, wyraźnie zdaliśmy sobie z tego sprawę. Towarzysząc naszym dzieciom w przygotowaniach, rozmawiając z nimi o tęsknoscie za Tobą, doświadczyliśmy wyraźnie, że wiara jest łaską, dowiedzieliśmy się także co miałeś na myśli mówiąc o „dziecięctwie bożym”
Nasze dzieci bowiem stały się dla nas Twoimi świadkami, szczerej Wiary i Miłości, bezgranicznej Ufności Tobie.

Dziękujemy …