Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą spacer

Prawie wiosna

Już lekko czujemy, że nadchodzi. Już jakby czaiła się gdzieś w opłotkach i nieco nieśmiało wychylała głowę. Jeszcze nie przyszła w pełni, ale jest już tuż, tuż... Częściej wychodzimy na spacery, częściej siadamy na schodach przed domem, dzieci coraz więcej malują kredą na podjeździe, a popołudniami ciągną nas na spacery tu czy tam.  Jak to w tym starym kawale - wszystko wyłazi spod ziemi.  I nawet nasz kwietnik przed domem (który wykonałem swego czasu sam, tymi ręcami) został uprzątnięty przez małżonkę szanowny. Znak to niechybny, że już zaraz będziemy się cieszyć jakimiś kwiatkami przed oknem.  I chociaż dziś akurat trochę kąpie z nieba (w końcu to jednak Irlandia, a nie jakieś Sahara), to już i dnie coraz dłuższe i temperatury nieco wyższe. Znaczy się niedługo będziemy korzystać z uroków pogody.  Na razie tylko takie małe popołudniowe wyprawki robimy. Na przykład taki wypad do Woodstown, na plażę, żeby dać się wysmagać wiosennemu wiatrowi. 

Na zachód

Wybraliśmy się na zachód słońca do parku naszego pobliskiego, żeby dzieciny lekko przed snem zmęczyć. Okazuje się, że skutecznie, bo jedna już śpi, druga spać będzie wkrótce, a trzecia zaraz potem. A wtedy rodzice.... hmmm... o tym innym razem. A gdyby ktoś pytał co z największą dzieciną, otóż spieszę donieść, że bawi się na wędrowniczym złazie, czyli łazi po górach ze swoją drużyną. A my tymczasem męczymy dzieci młodsze o tak:

Chwytając cień

W niedzielę, czyli nie dalej niż wczoraj, skorzystaliśmy ze świecącego i nawet trochę grzejącego słońca, i przeszliśmy się po naszym pięknym mieście. Spacer chyba jednak był trochę męczący dla niektórych, bo w pewnej chwili zapragnęli lekko odpocząć, choćby cienia się trzymając. Co nie omieszkałem uwiecznić na obrazku. A obrazek poniżej :)