Przejdź do głównej zawartości

...i po świętach

Nagle! Minęła Wielkanoc i wracamy do normalności. Dziś Zuzka wraca do przedszkola, a po weekendzie Franek - do szkoły. A my do codziennych zajęć.
A tymczasem korzystając ze świątecznych wolnych dni nie omieszkaliśmy pojechać tu i tam.

W niedzielę pobyczyliśmy się na łonie natury, czyli odbyliśmy spacer w okolicach Jack Meade's Pub, a potem obserwowaliśmy jak dzieci szaleją na pubowym placu zabaw.



W poniedziałek znów na powietrzu i znów głównie na placu zabaw spędziliśmy czas.

A we wtorek razem z Ryśkiem i jego rodzinką wyskoczyliśmy na Hook Head i do Dunbrody Abbey.


Jak widać pogoda sprzyja. Zaczyna się robić naprawdę ciepło i "słoneczny południowy-wschód" zaczyna zasługiwać na swoją zwyczajową nazwę. A to oznacza nic innego jak tylko mniej czasu w domu, więcej czasu poza domem. Nie dość że dzieci są potem jakby spokojniejsze to jeszcze i zdrowsze.
A jeszcze tak a propos dzieci... Pomysł Iwki, żeby przeprowadzić tymczasowo Zuzkę do pokoju Franka okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Od dnia przeprowadzki Zuzka tylko raz, słownie RAZ, przyszła do nas w nocy i chyba raptem dwa razy obudziła się i domagała uwagi. Dzieci zgodnie śpią w jednym pokoju i mam wrażenie, że jakoś lepiej się zaczynają dogadywać. Inna sprawa, że dogadują się dość głośno, ale cóż... coś za coś.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popolitykujmy

Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...

6 lat później...

6 lat temu była niedziela i był to ostatni dzień wakacji dla Franka. W poniedziałek poszedł do nowej szkoły, poznał nowych kolegów i koleżanki, a my w lekkim stresie zastanawialiśmy się jak to będzie, jak sobie poradzi, jak chociażby się porozumie, bo przecież szkoła była irlandzka, a Franek prawie słowa po angielsku nie umiał. Oczywiście okazało się, że sobie poradził, po kilku godzinach wyszedł z klasy z uśmiechem i następnego dnia chciał wracać. No i do dziś nie wiemy kto przeżył większy stres, my czy on. Tak w skrócie wyglądał jeden z tych naszych "początków", kiedy 6 lat temu stawialiśmy pierwsze kroki na irlandzkiej ziemi jako imigranci. Ten właśnie dzień często mi się przypomina, kiedy teraz z tej samej klasy, w której Franek zaczynał przygodę ze szkołą w Irlandii, obieramy Zuzkę. Wtedy siedziała jeszcze w brzuchu u mamy zupełnie nieświadoma swojej przyszłości. Podobnie zresztą i my tej przyszłości byliśmy nieświadomi, nie mieliśmy pojęcia o tym co będziemy robić, gd...

Nadzieja umiera ostatnia

"Kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni..." zaśpiewał w roku 1988 słynny zespół Kult. W obecnej sytuacji wiele osób zmienia "tydzień" na "rok" i mocno pesymistycznym wzrokiem patrzy w bliższą czy dalszą przyszłość. A przecież nadzieja to jest jedyna co nam jeszcze pozostało po tym 2020 roku, który miał być taki pięknie jubileuszowy, okrągły i pełen fantastycznych wydarzeń. A okazał się jednym z tych, o których mówi "stare chińskie przekleństwo" - Obyś żył w ciekawych czasach. Niewątpliwie czas zarazy jest bardzo ciekawy. I niewątpliwie starzy Chińczycy mieli rację w ten sposób przeklinając swoich wrogów. Ostatnie 12 miesięcy (a nawet nieco mniej, zważywszy, że koronawirus dotarł do nas w okolicach wczesnej wiosny) przemodelowało w zasadzie wszystkie podstawy naszego życia i zmieniło nas na tylu poziomach, że aż trudno tutaj wszystkie te aspekty wymienić. Gospodarczo Europa prawie leży na łopatkach. Społecznie jesteśmy ...