Przejdź do głównej zawartości

"Dom Dobry"

Dokładnie 4 lata temu po raz pierwszy zasiedliśmy przed naszym kominkiem w naszym domu.
http://futraki.blox.pl/2006/12/Przenosim-sie.html

A tak wyglądał nasz salon pięć dni po przeprowadzce

A tak wyglądał nasz synek w nowym (wtedy) domu


Było to w poniedziałek, dom był pusty, trochę nieoswojony, lekko jeszcze obcy.
Teraz, po 4 latach, obrośliśmy w setki, jeśli nie tysiące rzeczy, dom nie ma dla nas tajemnic, czujemy się tutaj... właśnie jak u siebie w domu. I mamy nadzieję, że inni też się tak czują.
To nasz pierwszy dom wynajęty w Irlandii i mam nadzieję, że ostatni. Bo nie dość że przeniesienie tych wszystkich gratów wymagałoby zaawansowanej akcji logistyczno-porządkowej, to tak po prostu dobrze nam tutaj, mamy swoje ulubione miejsca, mamy własny niepowtarzalny bałagan, w którym wszystko znajdujemy (we właściwym czasie), mamy domowy klimat, mamy wszystko czego nam trzeba, a nawet więcej.
A i naszego landlorda na żadnego innego byśmy nie zamienili.

Jak ktoś jeszcze nie był żeby się przekonać jak to jest w domu Futraków, zapraszamy. Jak ktoś już był i chce zobaczyć co przybyło, zapraszamy równie mocno. My czekamy i się stąd nie ruszamy :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popolitykujmy

Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...

6 lat później...

6 lat temu była niedziela i był to ostatni dzień wakacji dla Franka. W poniedziałek poszedł do nowej szkoły, poznał nowych kolegów i koleżanki, a my w lekkim stresie zastanawialiśmy się jak to będzie, jak sobie poradzi, jak chociażby się porozumie, bo przecież szkoła była irlandzka, a Franek prawie słowa po angielsku nie umiał. Oczywiście okazało się, że sobie poradził, po kilku godzinach wyszedł z klasy z uśmiechem i następnego dnia chciał wracać. No i do dziś nie wiemy kto przeżył większy stres, my czy on. Tak w skrócie wyglądał jeden z tych naszych "początków", kiedy 6 lat temu stawialiśmy pierwsze kroki na irlandzkiej ziemi jako imigranci. Ten właśnie dzień często mi się przypomina, kiedy teraz z tej samej klasy, w której Franek zaczynał przygodę ze szkołą w Irlandii, obieramy Zuzkę. Wtedy siedziała jeszcze w brzuchu u mamy zupełnie nieświadoma swojej przyszłości. Podobnie zresztą i my tej przyszłości byliśmy nieświadomi, nie mieliśmy pojęcia o tym co będziemy robić, gd...

Nadzieja umiera ostatnia

"Kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni..." zaśpiewał w roku 1988 słynny zespół Kult. W obecnej sytuacji wiele osób zmienia "tydzień" na "rok" i mocno pesymistycznym wzrokiem patrzy w bliższą czy dalszą przyszłość. A przecież nadzieja to jest jedyna co nam jeszcze pozostało po tym 2020 roku, który miał być taki pięknie jubileuszowy, okrągły i pełen fantastycznych wydarzeń. A okazał się jednym z tych, o których mówi "stare chińskie przekleństwo" - Obyś żył w ciekawych czasach. Niewątpliwie czas zarazy jest bardzo ciekawy. I niewątpliwie starzy Chińczycy mieli rację w ten sposób przeklinając swoich wrogów. Ostatnie 12 miesięcy (a nawet nieco mniej, zważywszy, że koronawirus dotarł do nas w okolicach wczesnej wiosny) przemodelowało w zasadzie wszystkie podstawy naszego życia i zmieniło nas na tylu poziomach, że aż trudno tutaj wszystkie te aspekty wymienić. Gospodarczo Europa prawie leży na łopatkach. Społecznie jesteśmy ...