Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zdalny rok

Dokładnie 30 marca 2020, czyli 365 dni temu wysłałem z domu do pracy pierwsze depesze. Znaczy się, że dziś mija rok od chwili, kiedy przeszedłem na pracę zdalną. Od tamtego dnia fizycznie w swojej firmie pojawiłem się cztery razy (słownie: cztery) - raz z powodu awarii internetu w domu, raz z powodu swoich urodzin i dwa razy, żeby jakieś papiery przy okazji podpisać.  Jak mi z tym rokiem? Otóż zaskakująco chyba dobrze to znoszę. Szczerze mówiąc, nie narzekam. Trochę brakuje rozmów z kolegami i koleżankami, trochę brakuje tej atmosfery newsroomu, trochę brakuje bycia blisko ludzi, ale nie na tyle, żebym przedkładał to nad komfort pracy w domu, czasami w szlafroku, czasami z możliwością wyjścia na kawę na taras. No i codziennie oszczędzam ponad 2 godziny na dojazdy. Co z drugiej strony pozbawiło mnie tych dwóch godzin na czytanie książek, skutkiem czego liczba tych przeczytanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy spadła drastycznie, bo w domu ciężej jest te dwie godziny wygospodarować. Ni...

3 tysiące stron krzywd kobiet i dzieci

12 stycznia opublikowano długo oczekiwany raport komisji badającej doświadczenia kobiet i dzieci mieszkających w wybranych 18 domach dla matek z dziećmi w latach 1922-1998. Raport potwierdza, że w badanych placówkach zmarło ponad 9 tysięcy dzieci, czyli około 15 procent z tych, które tam mieszkały.  Najbardziej chyba wstrząsające zdania zawarte w raporcie brzmią: „Przed rokiem 1960 domy dla matek z dziećmi nie ratowały życia 'nieślubnych dzieci', a wręcz wydaje się, że znacznie zmniejszały szanse na przeżycie takich dzieci. Bardzo wysokie wskaźniki śmiertelności były znane władzom lokalnym i krajowym oraz zostały odnotowane w oficjalnych danych.” Przekładając formalny język raportu na zwykły ludzki można powiedzieć, że w placówkach, które z założenia miały opiekować się samotnymi matkami i ich małymi dziećmi, śmiertelność wśród najmłodszych była bardzo wysoka i wszyscy o tym wiedzieli. I nikt z tym nic nie robił. Dokument opublikowany przez komisję ma niemal 3 tysiące stron, na...

Jednomyślność

„Wszystko dzieje się w głowie. A co dzieje się w głowach wszystkich, dzieje się naprawdę”  George Orwell „Rok 1984” Na spotkanie z Jurkiem umawiam się w małej kawiarni na przedmieściach Warszawy. Na 10 minut przed spotkaniem dostaję na komunikator o zmianie miejsca i godziny. Mam zaledwie 20 minut, żeby wydostać się z miasta, dojechać do jakiejś wioski, o której nigdy wcześniej nie słyszałem i znaleźć bar w jakiejś bocznej uliczce za małym parkiem z placem zabaw.  Kiedy wchodzę do baru, znów odzywa się komunikator. Znów dostaję nowe wytyczne. Tym razem nie muszę jechać daleko. Po zaledwie pięciu minutach staję przed małym sklepem i zastanawiam się, czy zaraz znów nie nastąpi zmiana planów. Zaczyna mi się lekko udzielać paranoja, a jednocześnie jestem już nieco poirytowany tą sytuacją. W końcu chciałem tylko pogadać o tym, co Jurek (jestem niemal pewien, że nie jest to jego prawdziwe imię) napisał kilka dni w mailu do redakcji. Nie mam przecież całego dnia na uganianie się po W...

Unikalny wzór kasownika

Nasza najmłodsza pociecha jest w trakcie wkraczania w dorosłość, co objawia się między innymi coraz bardziej wymyślnymi żartami, ciętymi ripostami, a także.... traceniem zębów mlecznych. Wkraczanie jeszcze chwilę potrwa, bo zębów jeszcze kilka zostało, ale ostatnio jakoś tak się złożyło, że kilka z nich posypało się w dość krótki czasie. Zaczęło się w Wigilię, ale kilka dni temu poleciał chyba już trzeci. Nasza Dosia, zwana po cichu Kasownikiem, wygląda obecnie tak: Prawda, że uroczo? A co do jej żartów i ciętych ripost, nie wiem sam jak zniesiemy ich eskalację wraz z wiekiem. Chyba będę musiał poświęcić im osobny wpis, żeby przejść tę traumę.   

Okienka na świat

Od dwóch dni jestem ponownie użytkownikiem Windowsa. Po 13 latach linuxowannia powróciłem na łono Microsoftu i powiem szczerze, że jestem w całkiem pozytywnym szoku. Windows 10 przybył do mnie z nowym laptopem, który nie dość, że śmiga niczym rakieta międzyplanetarna w najlepszych produkcjach S-F, to jeszcze po podpięciu wszystkich sprzętów uruchomił je wszystkie bez pytania i bez jęczenia. Jedyny kłopot jaki miałem z drukarką okazał się skutkiem mojego błędu. Zwyczajnie nie zauważyłem, że w 2 sekundy po podpięciu rzeczonej drukarki była ona już rozpoznana i zainstalowana przez system i usiłowałem ją na siłę doinstalować. Pierwsze wrażenia niezwykle pozytywne, chociaż pewnie w dużej mierze jest to zasługa całkiem świeżego i szybkiego sprzętu, który w porównaniu z moim starym komputerem jest niczym Ferrari i Porsche w jednym wobec furmanki napędzanej ledwo żywą szkapą. Mając jednak w pamięci swoje przygody z poprzednimi Windowsami - chyba jeszcze w wersji XP - i ciągłe zabawy w żonglowa...

Naukowo zjednoczeni

Irlandczycy znani są ze swojego temperamentu i zamiłowania do działań impulsywnych. Okazuje się jednak, że albo coś się w narodzie irlandzkim zmienia, albo są sprawy, które nie podlegają typowo irlandzkiej beztrosce. Może to kwestia doświadczenia, a może delikatności tematu - dość, że władze po obu stronach umownej granicy dzielącej Zieloną Wyspę na dwie części dogadały się i powołały grupę roboczą, której zadaniem było opracowanie sposobu na przeprowadzenie ewentualnego referendum, a potem równie ewentualnego zjednoczenia Irlandii i Irlandii Północnej. Żeby wszystko było jasne grupę tą nazwano Grupą Roboczą ds. Referendum Zjednoczeniowego w Irlandii, a przewodniczył jej Alan Renwick z University College w Londynie. W skład weszli specjaliści od politologii, prawa, historii czy socjologii zarówno z uczelni brytyjskich jak i irlandzkich, a wspierali ich naukowcy ze Stanów Zjednoczonych. Wszystko to piszę w czasie przeszłym, bowiem grupa zakończyła już prace i opublikowała raport, który ...

Nadzieja umiera ostatnia

"Kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni..." zaśpiewał w roku 1988 słynny zespół Kult. W obecnej sytuacji wiele osób zmienia "tydzień" na "rok" i mocno pesymistycznym wzrokiem patrzy w bliższą czy dalszą przyszłość. A przecież nadzieja to jest jedyna co nam jeszcze pozostało po tym 2020 roku, który miał być taki pięknie jubileuszowy, okrągły i pełen fantastycznych wydarzeń. A okazał się jednym z tych, o których mówi "stare chińskie przekleństwo" - Obyś żył w ciekawych czasach. Niewątpliwie czas zarazy jest bardzo ciekawy. I niewątpliwie starzy Chińczycy mieli rację w ten sposób przeklinając swoich wrogów. Ostatnie 12 miesięcy (a nawet nieco mniej, zważywszy, że koronawirus dotarł do nas w okolicach wczesnej wiosny) przemodelowało w zasadzie wszystkie podstawy naszego życia i zmieniło nas na tylu poziomach, że aż trudno tutaj wszystkie te aspekty wymienić. Gospodarczo Europa prawie leży na łopatkach. Społecznie jesteśmy ...