Przejdź do głównej zawartości

Scenki dwie

Dziś tak na szybko dwie scenki z życia maluchów.

Scenka pierwsza.
Dziewczyny idą spać. I gadają o tym jak dzień wcześniej nocowaly u koleżanki. Nie było to calkowicie bezbolesne nocowanie, bo dialog wyglądał tak:
Helka: Ja płakałam.
Dosia: Ja też
Helka (po małej chwili zastanowienia): Przybij piątkę.

Trudno było nie parsknac śmiechem.

Scenka druga.

Pora poobiednia, siadamy na herbatę, kawę, wodę z sokiem, czy co tam kto lubi. Dosia tradycyjnie pakuje się tacie na kolana. I zupełnie nie tradycyjnie bierze do ręki stojący przy fotelu krucyfiks.
Rzuca na niego okiem, w którym dostrzec można przebiegły błysk. I jakby nigdy nic zaczyna śpiewać: "If you're happy and you know clap your hands... No, clap your hands!"
Tata w tej chwili parska śmiechem, tym bardziej perlistym, bo Jezus na krucyfiks wygląda właśnie tak:

Przebiegłego błysku w oku Dosi nie udało się uchwycić. Ze śmiechu nie byłbym w stanie utrzymać komórki w ręku.

To tyle na dziś.
Dziękuję za uwagę i dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

15 lat, 5 lat, 80 dni i miesiąc później

Pora może na trochę podsumowań. Bo już widzę tłum naszych czytelników niecierpliwie gryzących paznokcie w wyczekiwaniu na jakieś wiadomości z futraczego obozu. Wybaczcie milczenie, ale jak się nie ma czasami czasu wypić porządnie kawy z żoną, to czas na pisanie bloga tym bardziej idzie w odstawkę.

Dokładnie dwa dni temu mieliśmy rocznicę i miesięcznicę w jednym.

Rocznica była piętnasta i upamiętniała kamień milowy w naszym życiu, jakim był pierwszy napisany przeze mnie list do mojej przyszłej żony. List był wirtualny, żona nawet nie rozważała wtedy, że będzie żoną, a tym bardziej moją, a ja nie podejrzewałem, że te kilka zdań (podobno bardzo dużo i bardzo długie były) zaważy tak bardzo na życiu nie tylko moim, ale i wszystkich moich bliskich, a tym bardziej nie podejrzewałem tego, że owocami tego listu będą zupełnie nowe życia, w postaci naszych dzieci.

I tu dochodzimy do drugiej rocznicy. 5 lat temu jeden z tych owoców ujrzał światło dzienne. Chociaż może nie do końca ujrzał, bo jeśl…

Radio jest fajne

Tak, właśnie radio jest fajne. Niby wiedziałem o tym od dawna, ale ostatnio przekonuję się ponownie i coraz bardziej. Od kiedy mieszkam w Polsce, moja częstotliwość i świadomość słuchania radia wzrosła niepomiernie. W zasadzie nie kojarzę dnia, żebym chociaż przez chwilę go nie słuchał. Fajne jest radio, bo można je włączyć i zawsze coś gdzieś grają. Nie zawsze to co by się chciało, ale wtedy można poszukać innego radia. Nasze maluchy wciąż nie mogą przejść nad tym do porządku dziennego, że ktoś inny niż one lub rodzice wybierają to, co słychać w radiu w samochodzie. Po latach spędzonych przy słuchaniu muzyki z pendrive'a, czyli wybieranej przez nas i przez nas sterowanej, maluchy przywykły, że mogą sobie zażyczyć co tam im w duszy gra i praktycznie zawsze trafią na swoją piosenkę w przepastnej skarbnicy, jaką woziliśmy w samochodzie. Teraz to, czego słuchamy wybiera ktoś (lub coś) w radiu, a one wciąż nie mogą pojąć jak w zasadzie działa radio. Któregoś dnia jadąc samochodem dz…

13 lat minęło

Przedwczoraj minęło dokładnie 13 lat od chwili kiedy wraz z Iwką, Frankiem i Zuzką w brzuchu Iwki wylądowaliśmy w Cork, żeby zamieszkać w Irlandii. 13 lat temu zaczęliśmy być imigrantami.
A wczoraj ja przestałem być imigrantem. Wróciłem do Polski. Wróciłem, żeby w Polsce zamieszkać, pracować i żyć. Czyli mniej więcej robić to samo, co przez ostatnie 13 lat na wyspie z dala od rodziny i wielu znajomych.  Skończyłem swoją irlandzką przygodę, a za kilka tygodni przygodę tę skończy także Iwka z Zuzką, Helką i Dosią. Franek zupełnie niespodziewanie zakończył emigrację już w sierpniu. Pojechał do Polski na wakacje... i został.  Ciężko tak w kilku zdaniach podsumować 13 lat życia w innym kraju. Niełatwo zawrzeć w paru słowach to, co emigracja nam dała, a co trochę też odebrała. Nie traktujemy naszego wyjazdu do Irlandii w kategoriach zysków i strat, ani tych finansowych, ani społecznych, ani żadnych innych.  To była przygoda i trochę szkoła życia, a na pewno próba dla nas jako ludzi, czy jako…