Książeczka

Do biblioteki lubiliśmy chodzić zawsze. Kiedyś już nawet już o tym pisałem. A
ostatnio z racji wakacji mamy nieco więcej czasu na odwiedzanie tego przybytku cztelnictwa i innych intelektualnych przyjemności.
Helka zafascynowana liczbą książek aż zdecydowała sobie wyrobić kartę do biblioteki i od ponad miesiąca dumnie wypożycza "piękne książeczki", jak sama o nich mówi. Bo na razie główym kryterium wyboru jest okładka, im kolorowsza i z ładniejszym obrazkiem, tym lepsza. Może z czasem zainteresowanie przerzuci się bardziej na to co w środku.
Nadzieja jest, bo starsza siostra już raczej treścią się interesuje a nie okładkami. Chociaż dziś poszła zdecydowanie w ilość i pożyczyła jedną z najgrubszych książek jakie udało się znaleźć. Dowód załączony na obrazku:


Dla tych o słabszym wzroku lub tych, którzy nie założyli okularów wyjaśnienie - jest to "Wojna i pokój" Tołstoj, oczywiście po angielsku.
A dlaczego akurat ta książka?
Ci, którzy mieli to szczęście i obejrzeli "Peanuts Movie" może już się domyślam. Ci, którzy nie widzieli (nie wstyd Wam?!) niech koniecznie nadrobią tę zaległość zaraz po przeczytaniu kilku następnych zdań.
Otóż Zuzka chciała poczuć się nieco jak bohater filmu, Charlie Brown, który pisze wypracowanie na temat właśnie "Wojny i pokoju" i który czytając ją... zasypia na pierwszej stronie.
Zuzka jest już koło 20. I jeszcze nie usnęła. Przed nią jeszcze niecałe 1300. Do końca roku powinna skończyć.
Jeśli nie uśnie.

Komentarze

Popularne posty