Przejdź do głównej zawartości

normalizacjo-stabilizacja

Tak bardzo chciałbym, żeby doba trwała nieco dłużej, żebym nie musiał tyle spać, albo żeby mieć dodatkowy dzień tygodnia na sprawy zaległe. Przez ostatni miesiąc tych zaległych właśnie zgromadziło się tyle, że czasami trudno się zdecydować w co przysłowiowe ręce włożyć. A miesiąc był intensywny... bo to najpierw do Polski, potem na szkolenie, potem goście do nas... a przedtem nie było wcale mniej intensywnie, bo albo babcia, mama i teściowa w jednej osobie nas nawiedzała, a to my nawiedzaliśmy innych.
I generalnie trochę nam się czas i rodzina zdestabilizowała, może nie jakoś dramatycznie, ale wyraźnie.
Od kilku dni wracamy do normy. Dzieci regularnie i coraz bardziej punktualnie wstają do szkoły. Obiady jadamy razem o stałej mniej więcej porze. Dobranocka przeważnie jest oglądana koło 19, jak za starych dobrych czasów. I dzieci grzecznie kładą się do łóżek, wysłuchują bajek, pogadanek albo piosenek, by parę chwil potem spać snem sprawiedliwego i dać rodzicom nieco wieczornego wytchnienia. I nawet wróciły wieczory filmowe, co już dobitnie świadczy o stabilizacji.
A z tym rozciągnięciem czasu to też chodzi o to, że chciałbym częściej i więcej tutaj pisać, chciałbym te wszystkie rzeczy, które układam w głowie przelać na tutejszy wirtualny papier. Niestety, czas nie pozwala.

A tymczasem, cytując klasyka: "Wziąłem aparat Zorka 5 i zrobiłem kilka zdjęć..." Aparat wprawdzie był inny, zdjęć było dużo więcej, ale kilka pokażę.

Helena prezentuje nową modę wśród bobasów - buty w kropki z pomponami

Adelka i Zuzka zapatrzone w bajkę

A tymczasem Franek znalazł fajnego korepetytora

Nie ma to jak relaks w wielkim stylu

Moja osobista gwiazda filmowa wypatrzona na Harvest Festival w Waterford
(tych co nie przyjechali na festiwal uspokoję, że w tym roku nie było w zasadzie po co przyjeżdżać)

Szukaliśmy butów dla Zuzki, ale w tym sklepie nie mieli jej numeru

Za to Zuzka nauczyła się perfekcyjnie łapać promienie słońca.
Mówi, że chowa je w sekretnym miejscu na ciemne zimowe wieczory.

Radość, wielka radość!

Harcerz i mama harcerza
Tak w zasadzie jeszcze w pełni nie harcerz, ale trzy sprawności ma

Ustabilizowawszy rodzinę, postaram się w najbliższym czasie i bloga ustabilizować. Nie obiecuję, ale postaram się.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Media społecznościowe, czyli dziel i zgarniaj kasę

Fot. Prograffing Komisja ds. Mediów w irlandzkim Parlamencie zgodziła się na zaproszenie Frances Haugen, by opowiedziała posłom o nieetycznych, czy wręcz nielegalnych praktykach Facebooka i podległych mu firm. Wysłuchanie zaplanowane jest na przyszły rok i może znacząco wpłynąć na kształt proponowanej przez rząd ustawy o mediach i bezpieczeństwie w internecie. Kim jest Frances Haugen i dlaczego jest tak ważna, że irlandzcy posłowie zdecydowali się posłuchać co ma do powiedzenia? Ta niespełna 40-letnia kobieta wyniosła z firmy Marka Zuckerberga tysiące dokumentów, a następnie przekazała je prasie. Dowiedzieliśmy się z nich przede wszystkim tego, że Facebook niemal zawsze na pierwszym miejscu stawia zysk oraz dalszą ekspansję, często kosztem dobra swoich użytkowników oraz społeczeństwa. Zeznań Haugen wysłuchali wcześniej amerykańscy senatorowie, brytyjscy parlamentarzyści oraz europosłowie w Brukseli. Przed irlandzkim Parlamentem prawdopodobnie powtórzy swoje oskarżenia wobec Facebooka, ...

Pierwsze razy

W zasadzie to co napiszę za chwilę powinienem napisać już tydzień temu, ale... brak czasu, brak weny, przebrzydłe lenistwo... stara śpiewka. Poprzedni weekend z wielu względów był pełen "pierwszych razów". Franek po raz pierwszy wyjechał na harcerski biwak, na cały przedłużony weekend, a my korzystając z mniejszej liczby Futraków do ogarnięcia po raz pierwszy w Dniu Św. Patryka wyjechaliśmy z Waterford i paradę przeżyliśmy w Cork. Frankowy biwak szykowany był już od dawna, a od jeszcze bardziej dawna cała drużyna harcerska w Waterford przygotowywała się do wspólnego wyjazdu. W piątkowe popołudnie ponad 30 dzieci wsiadło do autobusu i żegnane smutnymi, ale dumnymi spojrzeniami rodziców i rodzeństwa, ruszyło do ośrodka w Mount Mellary, by tam spędzić niezapomniany weekend. W tym samym miejscu ci sami rodzice 3 dni później odbierali zgoła inne dzieci. Wymęczone nocnymi wartami i rajdami tak, że zasypiały niemal na stojąco, a jednocześnie szczęśliwe i gotowe choćby zaraz wr...

Radio jest fajne

Tak, właśnie radio jest fajne. Niby wiedziałem o tym od dawna, ale ostatnio przekonuję się ponownie i coraz bardziej. Od kiedy mieszkam w Polsce, moja częstotliwość i świadomość słuchania radia wzrosła niepomiernie. W zasadzie nie kojarzę dnia, żebym chociaż przez chwilę go nie słuchał. Fajne jest radio, bo można je włączyć i zawsze coś gdzieś grają. Nie zawsze to co by się chciało, ale wtedy można poszukać innego radia. Nasze maluchy wciąż nie mogą przejść nad tym do porządku dziennego, że ktoś inny niż one lub rodzice wybierają to, co słychać w radiu w samochodzie. Po latach spędzonych przy słuchaniu muzyki z pendrive'a, czyli wybieranej przez nas i przez nas sterowanej, maluchy przywykły, że mogą sobie zażyczyć co tam im w duszy gra i praktycznie zawsze trafią na swoją piosenkę w przepastnej skarbnicy, jaką woziliśmy w samochodzie. Teraz to, czego słuchamy wybiera ktoś (lub coś) w radiu, a one wciąż nie mogą pojąć jak w zasadzie działa radio. Któregoś dnia jadąc samochodem ...