środa, 29 grudnia 2010

Tradycji stało się zadość

Tradycyjnie jak co roku skończyły się Święta Bożego Narodzenia. Tradycyjnie mieliśmy choinkę, prezenty i kupę jedzenia. Także tradycyjnie mieliśmy też trochę spokoju i kupę gości.
Z mniej tradycyjnych spraw... w wigilijną noc zamarzła nam woda, więc niektóre naczynia zmywaliśmy z dużą pomocą przyjaciół, a i kąpiele były robione z przyjacielskim pozdrowieniem. Oprócz wody zamarzł nam też akumulator w samochodzie w związku z czym poranna wyprawa do kościoła w sobotę okazała się być wyprawą pieszą.
A już zupełnie nietradycyjnie w niedzielę, tzw. drugi dzień świąt, przyszła wiosna. Ptaki się rozśpiewały, nędzne resztki śniegu i lodu szybko spłynęły, zaczęło wiać i lekko kapać z nieba. Słowem, wróciła nasza tradycyjna irlandzka zima :)

A jak Boże Narodzenie wyglądało? O tak:

Tradycyjna WIGILIA u księdza 
tym razem bez ogrzewania, grzaliśmy się miłością wzajemną i ciepłą herbatą :)




A po przyjściu do domu tradycyjnie rzuciliśmy się na prezenty. Na temat swoich powiem krótko: będę miał co czytać :)
Franek i Iwka może wypowiedzą się sami.
A co Zuzka ma do powiedzenia można zobaczyć tutaj:


Mniej tradycyjny obiad świąteczny u Futraków
(tym razem bez wody bieżącej, za to z dużą ilością baniaków, butelek i innych szczelnych pojemników)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz