Przejdź do głównej zawartości

Posty

czternastka

Aż trochę trudno uwierzyć, ale za dwa dni, w najbliższy piątek nasz synek pierworodny ukończy 14 lat. Normalnie trochę w szoku jesteśmy jako wciąż młodzi rodzice z takim młodzieńcem u boku. Jednak sądzę, że w piątek Franka czeka nie mniejszy szok, bo niespodzianka, którą szykujemy powinna otworzyć mu oczy ze zdumienia. Nic więcej nie napisze, bo dziś ma coś do zrobienia przy komputerze i istnieje ryzyko, że zajrzy i na bloga. Tak sobie patrzę na tego Franka wyższego od mamy i goniącego wzrostowo mnie w zawrotnym tempie, i nie mogę wyjść z podziwu dla drogi, która już za nim. Jak bardzo się zmienił od czasów kiedy  jako mały Franio biegał po placach zabaw i kopał nieporadnie piłkę. Dziś nasz młodzieniec jest harcerzem, grywa w przedstawieniach, chodzi do gimnazjum i uczy się na potęgę. Na wspomnienie o placu zabaw tylko dziwnie się patrzy i ironicznym uśmiechem, a piłkę woli kopać w grze na komórce. Daleko mu do ideału, ale jak czasami tak patrzę na niego i na jego kolegów, to serc...

100lat to za mało :)

                              Najlepszemu człowiekowi jakiego znam..                               moc życzeń urodzinowych. Nieba wiecznego!                               Wytrwałości i cierpliwości dla naszej gromadki.                               Zaiste piękny jesteś, miły mój, o jakże uroczy! Łoże nasze z zieleni. Pnp 1,15

wrześniowe wyprawy

Zupełnie niespodziewanie minął wrzesień i jednocześnie minęło 7 lat od chwili kiedy zaczęliśmy naszą przygodę na irlandzkiej ziemi. Siedem lat, a minęło jak przysłowiowy jeden dzień. W tym czasie w Irlandii urodziły się nam dwie córki, syn zaczął i skończył podstawówkę, przepracowaliśmy trochę, założyliśmy firmę, ja poszedłem do szkoły i ukończyłem ją z wyróżnieniem, Iwka zaczęła kurs i jeszcze się uczy, do tego działaliśmy społecznie, poznawaliśmy nowych ludzi, bywaliśmy u burmistrza, chodziliśmy na koncerty, wystawy i inne imprezy, czyli w zasadzie żyliśmy normalnie. Według naszego planu pierwotnego już od dwóch lat powinniśmy być z powrotem w Polsce, ale wyszło tak jak wyszło i już teraz takich wielkich planów nie robimy. Bo przecież kto to wie gdzie będziemy za kolejne 7 lat? Kto to wie gdzie wtedy będą nasze dzieci, 21-letni Franek, 14-letnia Zuzka i 7-letnia Helka? Kto wie co przyniesie nam kolejny rok, a co dopiero jeszcze następne sześć? Jasne, że jakiś ogólny plan mamy, ale ...

normalizacjo-stabilizacja

Tak bardzo chciałbym, żeby doba trwała nieco dłużej, żebym nie musiał tyle spać, albo żeby mieć dodatkowy dzień tygodnia na sprawy zaległe. Przez ostatni miesiąc tych zaległych właśnie zgromadziło się tyle, że czasami trudno się zdecydować w co przysłowiowe ręce włożyć. A miesiąc był intensywny... bo to najpierw do Polski, potem na szkolenie, potem goście do nas... a przedtem nie było wcale mniej intensywnie, bo albo babcia, mama i teściowa w jednej osobie nas nawiedzała, a to my nawiedzaliśmy innych. I generalnie trochę nam się czas i rodzina zdestabilizowała, może nie jakoś dramatycznie, ale wyraźnie. Od kilku dni wracamy do normy. Dzieci regularnie i coraz bardziej punktualnie wstają do szkoły. Obiady jadamy razem o stałej mniej więcej porze. Dobranocka przeważnie jest oglądana koło 19, jak za starych dobrych czasów. I dzieci grzecznie kładą się do łóżek, wysłuchują bajek, pogadanek albo piosenek, by parę chwil potem spać snem sprawiedliwego i dać rodzicom nieco wieczornego wytchn...

Na zdrowie!

To ostatni dzień wakacji. Spacer i moczenie nóg w morzu, objazd po placach zabaw. Cudny dzień. Wszyscy tylko rozmawialiśmy wtedy, o tym jak jest fajnie i szkoda, że nie ma z nami taty.  Urocza prawda?  Mamo, a czy teraz jak taty nie ma to ja jestem GłowaRodziny?  Mamo, ide zobaczyć czy zamknęłaś samochód/ drzwi na klucz.  - Synu wyrzucisz śmieci?  - Tak, już idę. Mama do reanimacji... Bo tak bez "zaraz? czemu ja?potem! robie coś? znowu coś". Helenka. Sama słodycz. Gdy nie ma taty, potrafi pół nocy przecycać. Tata wraca - dziecię śpi do rana bez jęknięcia czy pierdnięcia. Już miesiąc!! Jestem bez glutenu. Żałuję, że tak późno. Ominęłoby mnie tyle chorób i niedogodności... Może nawet miałabym jakiś etap bycia szczupłą w życiu? W każdym razie, nie miałabym bankowo PCOS! i terapii z tym związanych! nie miałabym w zawiązku z tym kłopotów z krążeniem! zespołu nadwrażliwego jelita! otyłości i tych wahań wagi! i kompleksów!!! Może byłabym sporto...

W niedoczasie.

Mam wrażenie, że wciąż tylko słyszę ... czas jak z bicza trzaska! Sierpień minął, wizyta babciowa i zaopatrywanie dzieci w akcesoria szkolne. Co jak co, ale synek do szkoły mundurkowej, a synek nietypowy, więc mieliśmy trochę spacerowania (wrrr - niecierpię spacerowania po sklepach). Franek zaczął już 26 sierpnia, Zuzka 28. Potem starszy Futrak wyfrunął na parę dni relaksu, i zostałam sama z trójcą, potem wrócił, trzy dni nas pogłaskał i wybył na dłużej, acz bliżej. Jak ja sobie radzę. No zaadaptowałam dodatkowe ręce, i w takim składzie źle nie jest. Tym bardziej, że te ręce są synowe/Frankowe i ... tak pomocne, że czasem wzruszam się nad tą ...przemianą. Przemianą na dobre i coraz lepsze. Moje za to ręce są wydłużone do ziemi, bowiem wszędzie tacham ze sobą fotelik samochodowy z Helutkiem, tudzież tacham samego Helutka bez fotelika. Reszta za chwil parędziesięt jak Helenka odpłynie w senek...

witaj szkoło!

Aż trudno uwierzyć, że od napisania  tego posta minęły już prawie dwa miesiące. Dziecięciem będąc pamiętam, że wakacje mijały mi błyskawicznie, jednego dnia odbierałem świadectwo, potem coś się działo i nagle trzeba było znów do szkoły wstawać. Okazuje się, że to wcale nie mija z wiekiem. Teraz też mam wrażenie, że zaledwie kilka dni temu dzieci nasze żegnały się ze swoją szkołą (Franek żegnał się na dobre), cieszyły się na dwa miesiące porannego lenistwa i całodziennych szaleństw, a tu nagle przychodzi druga połowa sierpnia i za chwilę te same dzieciaki zapakują plecaki książkami i ruszą dzielnie do swoich pierwszych klas. Tak, oboje do pierwszych. Ten rok tak się układa, że Zuzka zaczyna poważną edukację w pierwszej klasie podstawówki, a Franek jeszcze poważniejszą - w pierwszej szkoły średniej. I powoli dopada nas ta świadomość, że to już nie przelewki. Szczególnie synek, a raczej jego wiek, daje do myślenia. Kim będzie? Co go czeka? Jak sobie poradzi? Czy jego wybory są dobr...