Jest takie miejsce zwane Glencomeragh. Oprócz tego, że w ciągu roku szkolnego kształci dobrych ludzi, to raz w miesiącu umożliwia spotkania katolickich rodzin z okolic bliższych i dalszych. W prawdziwie dobrej, ciepłej i spokojnej atmosferze można tam spędzić kilka godzin i odetchnąć tą atmosferą pełną piersią, a jednocześnie garściami czerpać z rozmów i spotkań ludzi, którzy żyją według podobnych zasad. I okazuje się, że wcale nie jesteśmy jakimiś dziwakami, co szczególnie istotne jest w przypadku dzieci starszych i młodzieży. Jeśli taki Franek widzi, że w takim Glencomeragh mieszkają młodzi ludzie w jego wieku, którzy prawdziwie żyją wiarą a jednocześnie nie są dziwakami; jeśli Zuzka widzi, że rodzin takich jak nasza jest więcej, łatwiej będzie i Frankowi i Zuzce także według tych wartości żyć. I choćby po to warto tam pojechać raz w miesiącu. Posłuchać kilku słów od biskupa, pogadać z kimś, pospacerować, zjeść wspólny lunch, czy wreszcie razem się pomodlić, bo czasem w biegu codzienności nie ma na to czasu.
Dobre to miejsce. I chcę wierzyć, że my też jesteśmy lepsi dzięki tym spotkaniom.
A poza tym tam jest zwyczajnie ładnie. Zresztą zobaczcie sami.



Dobre to miejsce. I chcę wierzyć, że my też jesteśmy lepsi dzięki tym spotkaniom.
A poza tym tam jest zwyczajnie ładnie. Zresztą zobaczcie sami.
Hihi "spokojna atmosfera"...
OdpowiedzUsuń40 dorosłych i z 70 dzieci :)
Dobrze czasami zatrzymać się w biegu. :)
OdpowiedzUsuńMożna się zastanowić na tym i tamtym, fajne miejsce :)
OdpowiedzUsuń