Dziś w Irlandii mamy Dzień Matki (jak pewnie co bystrzejsi domyślili się z tytułu). Zatem mama Iwa dziś się wyspała, a potem córki obdarowały ją laurkami (moment obdarowania, jak i towarzyszące mu pozytywne emocje widać wyraźnie na zdjeciu).
A żeby słusznie dzień ten uczcić, mama Iwa zabrała córki swe (i ich tatę na dokładkę) do Tramore na mały lunch. Były kawa, ciacho, sałatka, kanapki i soki dla najmłodszych. A potem jeszcze tylko szybki skok na plażę, żeby nieco zmoknąć w narastającej mżawce i szybko do domu ma obiad.
I jeszcze raz w imieniu wszystkich dzieci, wszystkiego najlepszego wszystkim mamom :)
Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...
Komentarze
Prześlij komentarz