Jak tytuł wskazuje, na poniższym zdjęciu widzimy 3/4 dzieci znajdujących się na stanie rodziny Futraków. Jedno z nich powoli aspiruje do pozbycia się miana dziecka i przejścia do stanu dorosłego, inne z kolei nie może doczekać się osiągnięcia stanu nastolatkowego, a trzecie aspiracje ma bardzo doraźne i najczęściej zawierają się w słowach "ama ama", "buju buju", "lulu" czyli po naszemu "jeść mi dajcie", "idziemy na plac zabaw "," chcę lody".
Czwarta, nieobecna na obrazku, pociecha na razie głównie pragnie stać na własnych nogach, chociaż wychodzi jej to średnio.
Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...
Świetny opis:) Dzieciaki rosną nie wiadomo kiedy i tylko rodzice zawsze młodzi:)
OdpowiedzUsuń