Przejdź do głównej zawartości

aktorzy rosną

Zaraz wyjdzie na to że nasze weekendy to ciąg nieprzerwanych balów, zabaw i innych wesołych imprez. Po balu karnawałowym przyszła pora na Jasełka. Reżyserowała jak zwykle Dońka, występowały jak zwykle niesamowite dzieciaki, w tym dwoje Futraków małych: fantastyczny Franek w roli Józefa i debiutująca na deskach scenicznych Zuzanna jako Aniołek.
Wyglądało to mniej więcej tak:







Rodzice dumni ze swoich pociech, tym bardziej, że publiczność dopisała i gromko oklaskiwała młodych aktorów. Jak policzyła Iwka, było ok. 130-140 osób, czyli jak na przedstawienie niszowe i można powiedzieć alternatywne, bardzo dużo. Naprawdę miłe zaskoczenie i dla dzieci i dla rodziców i dla szanownej pani reżyser obdarowanej przez dzieciaki naręczem róż.
Dzieci też dostały prezenty - książeczki, kredki, zabawki - dla każdego coś miłego. I tego co słyszałem większość chce dalej chodzić na zajęcia teatralne, które już niedługo startują po patronatem WaterPOL'a. Tak więc dla tych, którzy jeszcze autografu nie wzięli od młodych aktorów, może być to ostatni dzwonek, bo niedługo być może trzeba będzie się przez agentów umawiać :)

A w kolejny weekend, na zasadzie kontrastu, planujemy robić niewiele. Odpocząć na plaży, zmęczyć dzieci szybko, zrelaksować się wieczorem. Tylko może nie aż tak bardzo jak w ostatnią sobotę, ale o tym cicho sza...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Popolitykujmy

Kilka dni temu jechałem ze znajomym w dłuższą drogę i była okazja do pogadania o tym i owym. Takie trochę "nocne Polaków rozmowy" tyle że rano i w samochodzie, więc bez procentów. Tematów było dużo, ale oczywiście w końcu zeszło na politykę. Bo jakże by to było tak bez polityki w polskim gronie. A skoro polityka to wiadomo... narzekanie i psioczenie na polską, pożal się Boże, klasę polityczną, która z klasą to może ma wspólną jedynie nazwę, ewentualnie konto na "Naszej Klasie". I tak w trakcie głośnego zastanawiania się nad powodami obecnego spsienia, czy mówiąc delikatniej, zepsucia sceny politycznej skrystalizowała mi się taka myśl, która od dawna chodziła mi po głowie. Padło pytanie znajomego, dlaczego w latach 20-tych wszystkie, lub niemal wszystkie ważne parti...

6 lat później...

6 lat temu była niedziela i był to ostatni dzień wakacji dla Franka. W poniedziałek poszedł do nowej szkoły, poznał nowych kolegów i koleżanki, a my w lekkim stresie zastanawialiśmy się jak to będzie, jak sobie poradzi, jak chociażby się porozumie, bo przecież szkoła była irlandzka, a Franek prawie słowa po angielsku nie umiał. Oczywiście okazało się, że sobie poradził, po kilku godzinach wyszedł z klasy z uśmiechem i następnego dnia chciał wracać. No i do dziś nie wiemy kto przeżył większy stres, my czy on. Tak w skrócie wyglądał jeden z tych naszych "początków", kiedy 6 lat temu stawialiśmy pierwsze kroki na irlandzkiej ziemi jako imigranci. Ten właśnie dzień często mi się przypomina, kiedy teraz z tej samej klasy, w której Franek zaczynał przygodę ze szkołą w Irlandii, obieramy Zuzkę. Wtedy siedziała jeszcze w brzuchu u mamy zupełnie nieświadoma swojej przyszłości. Podobnie zresztą i my tej przyszłości byliśmy nieświadomi, nie mieliśmy pojęcia o tym co będziemy robić, gd...

Nadzieja umiera ostatnia

"Kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni..." zaśpiewał w roku 1988 słynny zespół Kult. W obecnej sytuacji wiele osób zmienia "tydzień" na "rok" i mocno pesymistycznym wzrokiem patrzy w bliższą czy dalszą przyszłość. A przecież nadzieja to jest jedyna co nam jeszcze pozostało po tym 2020 roku, który miał być taki pięknie jubileuszowy, okrągły i pełen fantastycznych wydarzeń. A okazał się jednym z tych, o których mówi "stare chińskie przekleństwo" - Obyś żył w ciekawych czasach. Niewątpliwie czas zarazy jest bardzo ciekawy. I niewątpliwie starzy Chińczycy mieli rację w ten sposób przeklinając swoich wrogów. Ostatnie 12 miesięcy (a nawet nieco mniej, zważywszy, że koronawirus dotarł do nas w okolicach wczesnej wiosny) przemodelowało w zasadzie wszystkie podstawy naszego życia i zmieniło nas na tylu poziomach, że aż trudno tutaj wszystkie te aspekty wymienić. Gospodarczo Europa prawie leży na łopatkach. Społecznie jesteśmy ...