niedziela, 18 września 2016

Dożynanie pierogami

Pogoda dziś nie rozpieszcza, więc wróćmy wspomnieniami do ubiegłego weekendu, kiedy to Waterford zapełniło się namiotami i innymi przybytkami pomagającymi zapełnić brzuchy smakołykami. Czyli mówiąc po ludzku, w mieście odbył się Harvest Festival, na którym jedną z atrakcji były pierogi własnoręcznie lepione i podawane przez żonę moją szanowną. A że ani żona ani tym bardziej pierogi sroce spod ogona nie wypadły, stoisko Taste of Poland cieszyło się zasłużonym powodzeniem nie tylko wśród polskojęzycznego tłumu, ale głównie wśród Irlandczyków znających już (i lubiacych) polskie przysmaki.
Iwka, i jej pomocnicy, dwoili się i troili, żeby każdemu zaserwować pierogi najwyższej klasy, a ja tymczasem przechadzałem się z dziećmi, witałem polski zespół ludowy z Ennis, próbowałem przysmaków tu i tam, donosiłem cebulę do pierogarni i ogólnie miałem trochę relaksu. A w wolnej chwili jakieś jeszcze zdjęcia zrobiłem.
Skutki ich robienia możecie podziwiać poniżej. Ewentualnie możecie nie podziwiać, tylko zwyczajnie obejrzeć.

1 komentarz:

  1. Czuję ten zapach i smak pierogów robionych przez piękną kuchareczkę i podawanych przez takiego przystojnego kelnera... Mniam mniam! Ja mogę się pochwalić, że niebawem i u mnie w domu będą pyszności, bo bór darzy mojemu mężowi i jego kompanom. Pozdrawiam wszystkich!

    OdpowiedzUsuń