czwartek, 1 sierpnia 2013

Po kilku kroplach

Do Irlandii wróciło tradycyjne lato. Czyli pada, wieje, a chmury skutecznie przykrywają niebo wymazując wspomnienia o upałach, o których przypominają jedynie opalone, albo spalone twarze tubylców. Trawa i inne rośliny wracają szybko do formy, zielenią się i przywracają sens nazywaniu tej krainy Zieloną Wyspą.
Jednak chyba niektórzy zbytnio przywykli do upałów, słońca i bezdeszczowej pogody, bo kilka litrów wody z nieba sprawiło, że kierowcy nieco się zdezorientowali i ślizgają się po mokrym asfalcie jakby nigdy po nim nie jeździli. Wracając z Cork z synkiem i teściową nie dość że chwilami wlokłem się za samochodami jadącymi ostrożnie i delikatnie jakby asfalt pokrywała warstwa lodu a nie wody.
A do tego wszystkiego na moście pod Youghal, a w zasadzie na barierce tuż przed nim zawisł mały bus, który najwyraźniej nie wyrobił się na zakręcie i po krótkim ślizgu nie trafił w most, a mało brakowało a trafiłby do rzeki pod nim.
Wydawałoby się że Irlandczycy i inne nacje zamieszkujące wyspę jeżdżenie w deszczu mają w przysłowiowym małym palcu. A tu okazuje się, że do dobrego łatwo przywyknąć i kilka słonecznych dni sprawiło, że umiejętności znikły, a przynajmniej się przyczaiły. Pewnie na chwilę tylko, bo pogoda nas nie rozpieszcza, ale zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz