Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dośka Ska!

Zaletą posiadania w miarę sprawnej lustrzanki jest na przykład robienie zdjęć seryjnych, nawet jeśli taka seria zawiera tylko dwa zdjęcia. Bo potem takie kwiatki na przykład wychodzą:

Takie dni

Dla takich dni jak ten człowiek żyje.  Tak można w skrócie podsumować 14 marca. A dlaczegóż to? A dlategóż, iż ponieważ :) Zaczęło się od tego, że pracę skończyłem o 13 czyli miałem w perspektywie pół dnia wolnego, słońce w pełni, rześki wiatr w plecy i rower. Cóż było robić.... Kawę można było wypić na mieście że znajomym, na przykład. No to skoro można było, to się wypiło. Potem się pojechało odebrać Zuzkę ze szkoły, co córkę niezmiennie jeszcze cieszy. I do parku się skoczyło.  I maluchy odebrało się z przedszkola. I żonę ze szkoły całkiem dla niej niespodziewanie. I wróciło się spacerem do domu w rodzinnym gronie i w zachodzącym słońcu (co udało się uwiecznić na zdjęciu poniżej). I zjadło się w szóstkę obiad (co ostatnio rzadziej się udawało, bo nawał obowiązków nie zawsze pozwalał) i posiedziało się spokojnie przez parę chwil.  A wieczorem jeszcze raz rower został ruszony, żeby sobie nie myślał, że będzie się w taką pogodę wylegiwał w komórce. Zabrałem Helkę na fote...

Małpoludokangurzyca.

Maluchy się posmarkały w poniedziałek, a we wtorek rozkasłały z czego jedna bardziej i doszła gorączka. I dodatkowo właśnie w tym czasie wyżynaja się jej górne trójki, obie Na raz. Pozycja dla niej komfortowa to siedzenie na matce (stąd tytuł) i to najchętniej 24 godziny na dobę. Mała dostała antybiol i sterydzik. Wytłucze w niej wszystko potrzebnie i nie :( Efekt po dwóch dniach jest taki, że ja jestem na wyczerpaniu totalnym psychicznym (zdjagnozowany jako syndrom uwiezienia w fotelu) i fizycznym trochę też.  Helpunek (ratunek) przychodzi po 17 oo, i można złapać oddech. A małej Dorocie chyba lepiej. Lepiej bo nie ma goraczki, kaszel sporadycznie. Za to nocki z ząbkowaniem nie fajne .... Starszaki? Czy pomagają? O tyle o ile (im się opłaca). Pierworodny totalnie odjechał i udał się w podróż mentalna w poszukiwaniu tożsamości, przebudowywuje swój swiat i wymaga niezwykłej uwagi. Starszaczka manewruje i politykuje dobrze, by tak zrobić by się nie narobić. I żeby się upiekło. D...
Futrak wrócił z pracy a słońce nadal było na niebie. Całkiem wysoko. Lubieeee to! I lubię jak wraca z pracy. To tyle. Dobranoc :)

Mamy Dzień Mamy

Dziś w Irlandii mamy Dzień Matki (jak pewnie co bystrzejsi domyślili się z tytułu). Zatem mama Iwa dziś się wyspała, a potem córki obdarowały ją laurkami (moment obdarowania, jak i towarzyszące mu pozytywne emocje widać wyraźnie na zdjeciu). A żeby słusznie dzień ten uczcić, mama Iwa zabrała córki swe (i ich tatę na dokładkę) do Tramore na mały lunch. Były kawa, ciacho, sałatka, kanapki i soki dla najmłodszych. A potem jeszcze tylko szybki skok na plażę, żeby nieco zmoknąć w narastającej mżawce i szybko do domu ma obiad. I jeszcze raz w imieniu wszystkich dzieci, wszystkiego najlepszego wszystkim mamom :)

Nie święci garnki lepią. Fashion cz.5

Wtorek rano i przez pół dnia w kurzu i pyle. I już pamiętam by nie ubierać czarnych ciuchów :) Tutaj proszę uprzejmie mamy design w użyciu,namalowany na ceramice. Bowiem tak to się dobrze i fajnie składa, że zajęcia u różnych nauczycieli są ze sobą powiazane. Przedstawiam niniejszym: płytka ceramiczna i stoidełko na świeczkę (nam nadzieję, że spełni funkcję). Płytka ma motyw kukurydziany, a sześcian słonecznikowy. Tak wyglada ich stan dzisiejszy przed szkliwieniem. Sama sobie zrobiłam :) Czemu ceramika na projektowaniu ciuchów? Żeby troszeczkę pobudzić kreatywność, używać designu.   Ceramika , cóż ... Kto nie spróbował a ma szansę niech gna. Praca z gliną to absolutnie coś niesamowitego! szydełko czy szycie niech się schowa. To twórczość do kwadratu!  Obecne tegoroczne zajecia to nauka technik, w przyszłym roku będę robić co tam wymyślę, wiedząc już jak i czy wogole da się. Ceramika to największa niespodzianka mojego college'u. Ja po prostu uwielbiam moja...

Dzis o design'ie cz.4

Zacznę od ostatnich wtorkowych zajęć. Zajęcia z "Design" czyli bardzo twórczo, bo projektujemy conieco, ozdabiamy. Ruszamy mózgiem. A przynajmniej próbujemy coś siebie wykrzesać. Każdemu co innego w tym mózgu siedzi, co innego serce przeżywało, więc efekty są oczywiście jak najbardziej indywidualne i oryginalne. Czasami działamy w grupach. poprzedni szkolny wtorek spędziłam na tzw L4, czyli zwolnieni lekarskim z chorym mężem, najstarszaczką i sobą, a rozpoczęto projekt sukni recyklingowej. Nie wiem co i jak, ale mam zbierać siatki po cebulach i cytrusach. Więc nieźle tam poplyneła moja grupa. Jakiś czas temu też bawiliśmy się w szybkich projektantów i upinaliśmy na manekinie suknię. Zdjęcia dodam ASAP. Wcześniej jeszcze wymyslalismy wlasne "wzory". Podaję instytucje jak się z tym bawić. Z kuchni lub ogrodu wybrać jakąś roślinę, może  być warzywo,  owoc, korzeń, łodyga. Co tam jest pod ręką, bo czerpać można inspirację z natury bez miary. Narysować. Pociąć, p...