Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zuzkowe idolki

Dla czytelników naszego futrakowego bloga dwie piosenki ulubione córki naszej Zuzanny. Obie śpiewa, obie też "przedstawia" czyli udaje wokalistkę, udaje tancerki z teledysku, i lipę z cieniem w konarach, i rozczarowanego króla, i wogóle... Słów brak. Trzeba to zobaczyć na żywca :) Zapraszam! Marika została "odkryta" przez Zuzkę przy okazji nowej płyty Frenchmana, dotyczącej jego świadectwa nawrócenia, którą przywiózł Franek z Polski. Marika śpiewa tam jedną z piosenek z Frenchmanem, no i po nitce do kłębka wyłonił się muzyczny faworyt z repertuaru naszej polskiej wokalistki: oraz inna bajka: Płytę pani Sławy dostaliśmy od jej szfagra pana Krzyżanowskiego, który odwiedzał Polską Szkołę w Waterford .

Cała władza w ręce...

Dziś Franek miał okazję doświadczyć działania demokracji na własnej skórze. Jak się okazało wziął udział w wyborach do samorządu szkolnego jako... kandydat. Zupełnie niespodziewanie dowiedzieliśmy się o tym czytając "listę wyborczą". Wprawdzie jakiś czas temu coś wspomniał, że chciałby wystartować w wyborach, ale po głębszym podrążeniu tematu okazało się, że nie ma pomysłu ani na program wyborczy, ani na plakat, ani na samorząd szkolny. Do dziś myśleliśmy, że pomysł porzucił, ale okazało się, że jednak nie. Teraz niecierpliwie czekamy na podliczenie głosów, ogłoszenie wyników i wieczór wyborczy. Z wiadomych sobie źródeł wiemy, że Franek otrzyma co najmniej trzy głosy, co wobec kompletnego braku jego kampanii wyborczej ...

Telegraf

Prawie dwa tygodnie bez pisania?? Skandal! Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że to były kompletnie szalone dwa tygodnie. Szczególnie ten ostatni. A skoro działo się dużo, będzie w telegraficznym skrócie. Tydzień temu pojechaliśmy do Cork. Trochę do znajomych, a trochę bardziej na konkurs piosenki, którego Iwka nieopatrznie nie wygrała, mimo że zaśpiewała ślicznie. Nie wiem czy nie dostanę po łbie jak wrzucę tutaj filmik z jej piosenkarskimi dokonaniami, więc ograniczę się do statycznego i niemego zdjęcia: Mieliśmy wracać poniedziałkowym porankiem, ale nasi gospodarze nie chcieli o tym słyszeć. Mało brakowało a zabarykadowaliby drzwi nie wypuścili nas do wieczora. Nie to żebyśmy jakoś strasznie chcieli uciekać, ale w Waterford czekała na nas codzienna rzeczywistość i dość napięte plany. Jeszcze tego samego dnia wieczorem trochę fizycznej pracy mnie czekało, a dnia następnego Iwka z Frankiem jechali do Dublina na spotkanie z o. Adamem Szustakiem , o którego w zasadzie po...

Jak niedźwiedzie

Na półkulę północną nadchodzi zima. W Polsce pierwsze śniegi, w Irlandii pierwsze przymrozki, w Stanach jakieś potworne huragany. Niczym w naszym ulubionym serialu - "Nadchodzi zima". A my niczym tytułowe niedźwiedzie szykujemy się do zimowych miesięcy. Zbieramy chrust (dzięki przyjaciołom), szykujemy ogrzewanie, otulamy się kocami, ogacamy chałupę... Hmmm... No dobra, z tym ostatnim to trochę przesadziłem. W każdym razie do zimy jesteśmy naszykowani. Tyle że ta zima w Irlandii to taka na pół gwizdka jest. Ani uszu nie mrozi, ani śniegiem nie sypie, ani nawet niezbyt zaskakuje drogowców, których zresztą tutaj znacznie mniej niż w kraju rodzinnym i ze sprzętem jakoś tak słabiej. Chociaż ostatnio kiedy sypnęło śniegiem, dwa lata temu zdaje się, wyspa stanęła sparaliżowana wobec wła...

Im wyższa góra tym piękniejsze widoki!

Nasza wczorajsza podróż :) A to kilka ujęć z mamusiowego aparatu. Widok niesamowity, prawda? Gdyby przyszło Wam do głów, że weszliśmy tam na nogach, wyprowadzam z błędu. Na góre wjeżdza się autem :) W tym gigantycznym łopianie chcieliśmy poszukać jakiegoś malucha do kompletu naszego, ale ... dzieci już w takie rzeczy nie wierzą, nie dały się wkręcić. Nie wiem nawet czy to łopian. Generalnie gigantyczne liście, łodygi jak nadgarstki. Chwilę potem udałam, że liść Franka atakuje... Mina tegoż - bezcenna :) Habari Njema : Im wyższa góra tym piękniejsza widoki, dla dodania otuchy :)

Wagary

Zrobiliśmy sobie dziś wszyscy wagary. Dzieci od szkolnych balów straszydeł, Iwka od ciast na bazarze, a ją od pisania i szukania klientów. A skoro wagary, to trzeba było jakoś dzień zapełnić i w domu nie siedzieć. Pogoda zachęcała co jakiś czas mrugając słońcem zza chmur i obiecując względne ciepło. Zaopatrzeni w termos z mięta i trochę suchego prowiantu wskoczyliśmy do samochodu by po 20 minutach płynąć promem na druga stronę rzeki Suir, a po kolejnych 15 wjechać do JFK Arboretum, czyli rozległego parku, gdzie zgromadzono drzewa i krzewy w niemal całego świata. "Jesień, jesień, jesień!!", krzyczała Zuzka brodząc w liściach i biegając dookoła drzewa zaraz po wejściu do parku. Od razu widać było że jej się spodoba, Frankowi też park przypadł do gustu, szczególnie dziwaczne drzewo zwane tutaj Monkey Puzzle. Chociaż synek nasz, jak przystało na statecznego 13-latka (o wczorajszych urodzinach coś napiszę osobno), nie brodził beztrosko w liściach i nie cieszył się z każdego p...

Szkoła

Zupełnie niepostrzeżenie, oczywiście dla czytelników bloga, bo nie dla nas, minęła tydzień temu piąta rocznica powstania Polskiej Szkoły w Waterford. Aż trudno uwierzyć, że to już pięć lat od chwili kiedy mały Franek zdawał test kompetencyjny kwalifikujący go do szkoły. Dziś ten sam Franek jest już w gimnazjum a jego siostra, która w 2007 roku była maleństwem, z zapałem uczy się w zerówce, by za rok zostać pasowana na pierwszaka. Czy to pasowanie Franek będzie oglądał jako uczeń drugiej klasy gimnazjum to się jeszcze okaże, bo coraz częściej coś mimochodem stwierdza, że może już nie chce do polskiej szkoły chodzić, że może za rok już by nie chodził. A my naciskać bardzo nie będziemy, bo od tych pięciu lat widzimy jaki to jednak jest wysiłek ten dodatkowy dzień w szkole. Z jednej strony chcielibyśmy, żeby jak najdłużej dzieciaki uczyły się w polskiej szkole, a z drugiej wiemy, że to jednak jest obciążenie. Może dla Zuzki jeszcze nie, bo w zerówce ma na razie więcej zabawy, rysowania...