Przejdź do głównej zawartości

Dobrze mi tak

Zdarzyło mi się wczoraj wyjść na spacer. Normalnie taki, że chodziłem tu i tam lekko bez celu, ale za to z młodszą połową dzieci.
Do cna wykorzystałem pogodę, pierwszy raz w tym roku taką ewidentnie wiosenną, i zabrałem Helkę z Dosią do parku.
Franek tymczasem wspólnie z mamą zwiedzał swoją szkołę w ramach wywiadówki, a Zuzka dzielnie przygotowywała się do wystawienia "Piotrusia Pana" w szkole teatralnej.
A ja z młodziakami łapiąc ostatnie promienie zachodzącego słońca (ależ to pompatycznie brzmi) pobawiłem się z Helką na placu zabaw a potem obszedłem park dookoła.
I właśnie tak idąc ze śpiącą Dosią i gadającą po swojemu Helką taka myśl mnie naszła, że w życiu bym się nie spodziewał, że takie fajne życie będę miał.
Bo przecież dzieci zdrowe (już), i zdolne do tego. Franek ze szkoły właśnie przyniósł test napisany na 100%, Zuzka deklamuje, śpiewa i tańczy, a do tego uczy się wyśmienicie, Helka dokazuje aż miło i uśmiech nie schodzi z jej buziaka, a Dośka po trzech miesiącach swojego życia jest słodka, kochana i "chowa się doskonale". A do tego mam fajną i miłą żonę, którą kocham ze wzajemnością i z którą uwielbiam spędzać czas. Dodać do tego wszystkiego stabilną pracę, dach nad głową i jakieś pomniejsze plusy typu samochód i inne takie, a obrazek układa się w życie niemal idealne.
Da się żyć, ludzie, da się żyć :)

Komentarze

  1. Zarażamy się Waszym szczęściem. Aplauz i zaakceptowanie. Pozdrawiamy serdecznie wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze,że znaleźliście swoje "tam gdzie da się żyć". Kurcze chciałabym tak. Jak na razie mam fają rodzinkę, reszta jak praca i otoczenie - jakby mniej optymistyczne. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Media społecznościowe, czyli dziel i zgarniaj kasę

Fot. Prograffing Komisja ds. Mediów w irlandzkim Parlamencie zgodziła się na zaproszenie Frances Haugen, by opowiedziała posłom o nieetycznych, czy wręcz nielegalnych praktykach Facebooka i podległych mu firm. Wysłuchanie zaplanowane jest na przyszły rok i może znacząco wpłynąć na kształt proponowanej przez rząd ustawy o mediach i bezpieczeństwie w internecie. Kim jest Frances Haugen i dlaczego jest tak ważna, że irlandzcy posłowie zdecydowali się posłuchać co ma do powiedzenia? Ta niespełna 40-letnia kobieta wyniosła z firmy Marka Zuckerberga tysiące dokumentów, a następnie przekazała je prasie. Dowiedzieliśmy się z nich przede wszystkim tego, że Facebook niemal zawsze na pierwszym miejscu stawia zysk oraz dalszą ekspansję, często kosztem dobra swoich użytkowników oraz społeczeństwa. Zeznań Haugen wysłuchali wcześniej amerykańscy senatorowie, brytyjscy parlamentarzyści oraz europosłowie w Brukseli. Przed irlandzkim Parlamentem prawdopodobnie powtórzy swoje oskarżenia wobec Facebooka, ...

Łzawe łganie znad granicy

Od połowy sierpnia Polska, Litwa i Łotwa zmagają się z falą migrantów wypychanych przez granice z terenu Białorusi. Od połowy sierpnia trwa nieustający, a wręcz narastający najazd cudzoziemców sprowadzonych przez Alaksandra Łukaszenkę z Bliskiego Wschodu. Od połowy sierpnia, najpierw nieco niemrawo i po kryjomu, a teraz już otwarcie, białoruskie służby kierują ruchem migrantów i sterują prowokacjami wzdłuż całej swojej zachodniej granicy. W chwili gdy zaczynam pisać do Was te słowa, mamy już za sobą dwie próby otwartego szturmu - najpierw z lasu w pobliżu przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej, a potem już na samym przejściu. Wobec cudzoziemców rzucających kamieniami, prętami, gałęziami, ale i granatami hukowymi Polacy użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych. Bilans na dziś to rannych 12 polskich funkcjonariuszy - policjantów, pograniczników i żołnierzy. Jedna ze strażniczek leży w szpitalu z pękniętą czaszką, na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Bilansu po stro...

3 tysiące stron krzywd kobiet i dzieci

12 stycznia opublikowano długo oczekiwany raport komisji badającej doświadczenia kobiet i dzieci mieszkających w wybranych 18 domach dla matek z dziećmi w latach 1922-1998. Raport potwierdza, że w badanych placówkach zmarło ponad 9 tysięcy dzieci, czyli około 15 procent z tych, które tam mieszkały.  Najbardziej chyba wstrząsające zdania zawarte w raporcie brzmią: „Przed rokiem 1960 domy dla matek z dziećmi nie ratowały życia 'nieślubnych dzieci', a wręcz wydaje się, że znacznie zmniejszały szanse na przeżycie takich dzieci. Bardzo wysokie wskaźniki śmiertelności były znane władzom lokalnym i krajowym oraz zostały odnotowane w oficjalnych danych.” Przekładając formalny język raportu na zwykły ludzki można powiedzieć, że w placówkach, które z założenia miały opiekować się samotnymi matkami i ich małymi dziećmi, śmiertelność wśród najmłodszych była bardzo wysoka i wszyscy o tym wiedzieli. I nikt z tym nic nie robił. Dokument opublikowany przez komisję ma niemal 3 tysiące stron, na...