Przejdź do głównej zawartości

Tak się robi historię

Jeśli kiedyś ktos z was, naszych czytelników (o ile tacy tutaj są) będzie czytał historię polskiego harcerstwa w Irlandii (którą ktoś najpierw będzie musiał oczywiście spisac), w roku 2014 może się natknąć na wzmiankę, albo może i cały akapit czy rozdział o niejakim Franciszku Wiśniewskim, prywatnie moim osobistym synu.
A dlaczego niby miałby w tej historii być umieszczony Franek, zapyta dociekliwy czytelnik.
Otóż w niedzielę, 14 września (swoją drogą data już zapisana wcześniej w annałach Wiśniewskiej rodziny), nasz dzielny synek stał się pierwszym polskim harcerzem w Irlandii który przeszedł z drużyny harcerskiej do drużyny wędrownikow, czyli takich doroślejszych harcerzy (proszę harcerzy i wędrownikow o nie oburzanie się na to prostackie wyjaśnienie).
Na ognisko harcerskie pojechał jeszcze jako harcerz a wrócił jako wędrownik, dumny i blady. I nieco mokry, bo przy ceremonia przechodzenia do nowej drużyny nie mogła odbyć się bez małego wyzwania podczas. Franek musiał przejść do nowego drużynowego z manierką pełną wody...  na głowie. Nie udało się niestety za pierwszym razem (za drugim też zresztą nie) i stąd mokrość częściowo tylko wysuszona przy ognisku.
Na pożegnanie dostał pamiątkową koszulkę (patrz zdjęcie), a na powitanie w nowej drużynie - nową chustę i pierścień do niej a na pagonach nowe kolory drużynowe (swoją drogą bliskie sercu ojca, ale to zupełnie inna historia).
Teraz, jako wędrownik będzie częściej wyjeżdżał, łaził tu i tam, spotykał się z drużyną już nie w zaciszu harcówki ale w plenerze i pod gołym niebem, które w Irlandii nie zawsze rozpieszcza taką pogodą jak ostatnio, i nie raz pewnie zmoczy wędrujących.
Tak bywa. Chłopak wyfruwa powoli z gniazda, dobrze że w dobre ręce i ku chwale.
Powodzenia, młody, na szlaku!

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Media społecznościowe, czyli dziel i zgarniaj kasę

Fot. Prograffing Komisja ds. Mediów w irlandzkim Parlamencie zgodziła się na zaproszenie Frances Haugen, by opowiedziała posłom o nieetycznych, czy wręcz nielegalnych praktykach Facebooka i podległych mu firm. Wysłuchanie zaplanowane jest na przyszły rok i może znacząco wpłynąć na kształt proponowanej przez rząd ustawy o mediach i bezpieczeństwie w internecie. Kim jest Frances Haugen i dlaczego jest tak ważna, że irlandzcy posłowie zdecydowali się posłuchać co ma do powiedzenia? Ta niespełna 40-letnia kobieta wyniosła z firmy Marka Zuckerberga tysiące dokumentów, a następnie przekazała je prasie. Dowiedzieliśmy się z nich przede wszystkim tego, że Facebook niemal zawsze na pierwszym miejscu stawia zysk oraz dalszą ekspansję, często kosztem dobra swoich użytkowników oraz społeczeństwa. Zeznań Haugen wysłuchali wcześniej amerykańscy senatorowie, brytyjscy parlamentarzyści oraz europosłowie w Brukseli. Przed irlandzkim Parlamentem prawdopodobnie powtórzy swoje oskarżenia wobec Facebooka, ...

Pierwsze razy

W zasadzie to co napiszę za chwilę powinienem napisać już tydzień temu, ale... brak czasu, brak weny, przebrzydłe lenistwo... stara śpiewka. Poprzedni weekend z wielu względów był pełen "pierwszych razów". Franek po raz pierwszy wyjechał na harcerski biwak, na cały przedłużony weekend, a my korzystając z mniejszej liczby Futraków do ogarnięcia po raz pierwszy w Dniu Św. Patryka wyjechaliśmy z Waterford i paradę przeżyliśmy w Cork. Frankowy biwak szykowany był już od dawna, a od jeszcze bardziej dawna cała drużyna harcerska w Waterford przygotowywała się do wspólnego wyjazdu. W piątkowe popołudnie ponad 30 dzieci wsiadło do autobusu i żegnane smutnymi, ale dumnymi spojrzeniami rodziców i rodzeństwa, ruszyło do ośrodka w Mount Mellary, by tam spędzić niezapomniany weekend. W tym samym miejscu ci sami rodzice 3 dni później odbierali zgoła inne dzieci. Wymęczone nocnymi wartami i rajdami tak, że zasypiały niemal na stojąco, a jednocześnie szczęśliwe i gotowe choćby zaraz wr...

Łzawe łganie znad granicy

Od połowy sierpnia Polska, Litwa i Łotwa zmagają się z falą migrantów wypychanych przez granice z terenu Białorusi. Od połowy sierpnia trwa nieustający, a wręcz narastający najazd cudzoziemców sprowadzonych przez Alaksandra Łukaszenkę z Bliskiego Wschodu. Od połowy sierpnia, najpierw nieco niemrawo i po kryjomu, a teraz już otwarcie, białoruskie służby kierują ruchem migrantów i sterują prowokacjami wzdłuż całej swojej zachodniej granicy. W chwili gdy zaczynam pisać do Was te słowa, mamy już za sobą dwie próby otwartego szturmu - najpierw z lasu w pobliżu przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej, a potem już na samym przejściu. Wobec cudzoziemców rzucających kamieniami, prętami, gałęziami, ale i granatami hukowymi Polacy użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych. Bilans na dziś to rannych 12 polskich funkcjonariuszy - policjantów, pograniczników i żołnierzy. Jedna ze strażniczek leży w szpitalu z pękniętą czaszką, na szczęście jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Bilansu po stro...