niedziela, 27 września 2015

Ba bo bu a!

Nie, to nie tajny szyfr mający wywołać wilka z lasu. Tytuł to mniej więcej cały słownik naszej niespełna 10-miesiecznej pociechy zwanej potocznie Dośką.
Od pewnego czasu ma w zwyczaju wskazywać na dowolną rzec lub osobę i wybierać losowo sylabę ze swojego jeszcze niezbyt bogatego zasobu słowotwórczego.
Pozostałe dzieci zasoby owe mają znacznie szersze, co wcale nie znaczy że łatwiej się z nimi dogadać. Ot taki paradoks.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz