Przejdź do głównej zawartości

Posty

naukowcy

Można powiedzieć, że od dziś cała rodzina się uczy. Poczynając od najmłodszej Zuzki, która poznaje tajniki szlaczków i skomplikowanych kolorowanek, poprzez Franka, który ma odpowiednio bardziej zaawansowane zadania w szkole, aż do Iwki, która od dwóch miesięcy uczy się obsługiwać agencję nieruchomości i do mnie, który dziś zapoznałem się ze szkołą, w której przyjdzie mi spędzić (mam nadzieję) kolejnych 10 miesięcy. Na wstępie dostałem plan zajęć, gratisowy długopis i duży notatnik. I poczułem się jakbym na studia wrócił. Dookoła sami młodzi ludzie, w swojej grupie jestem prawie najstarszy, generalnie mam wrażenie, że będzie fajnie. Nazwy zajęć brzmią obiecująco. Będziemy bawić się w ciemni, będziemy obrabiać zdjęcia cyfrowo, montować krótkie materiały telewizyjne, uczyć się produkcji programów radiowych, pisać artykuły do gazet, dyskutować o roli mediów i poznawać zasady komunikowania się. Tak to wygląda teoretycznie. Praktyka - od jutra. Trzymajcie kciuki.

dwójka

Szalony Franek po basenie wygląda tak: A radosna Zuzka przed szkołą wygląda tak: Dziękuję za uwagę :)

Sokole Oko

Nie, wbrew tytułowi nie będzie o moim ulubieńcu z serialu M.A.S.H. Nie będzie też o żadnych tematach zoologicznych, chociaż ostatnio Franek zaczytuje się książką o zwierzętach i co i rusz częstuje nas jakąś rewelacją ze świata fauny. Tytuł to na cześć Zuzki, z którą właśnie wróciliśmy od okulisty, ze standardowego badania, które przechodzą dzieci w wieku szkolnym. Oczy ma córcia sprawne, bystre i wszystkowidzące. A co do wieku szkolnego naszych pociech, ktoś może się zdziwić lekko, że to już oboje ten wiek osiągnęli. Otóż tak. Franek jak wiadomo od dawna w szkołach bryluje, Zuzka zacznie dokładnie jutro. Tak, tak, koniec wakacji nastał, czas do nauki. Córcia idzie do pierwszej zerówki, tzw. Junior Infants, będzie się uczyła literek, poznawała kształty, ciut matematyki liźnie, pozna koleżanki i kolegów, a za rok pójdzie do Senior Infants, czyli klasy od której zaczynał Franek swoją karierę w szkole w Irlandii niemal 5 lat temu. Leci ten czas, dzieci rosną, aż dziw bierze, że jeszcze...

na razie .... 2x18

Dojrzałość. A co to niby takiego? Gotowość do rodzenia owoców? Wydawania plonów? Widzenie konsekwencji własnych czynów? W jakiej perspektywie? Dnia dzisiejszego, jutra? Wieczności? Te troche symbolicznie urodziny minęły sympatycznie bo zaczeliśmy świętowanie już w sobotę w sporym gronie. A wczoraj futrakowo w miłej knajpce, i potem na telefonie z kRAJem. Przekazałam do akceptacji rodzinie dalszej instrukcje dotyczące pogrzebu moich szczątków doczesnych, więc jak możecie sobie wyobrazić boki można było zrywać, mnie przynajmniej pozytywnie temat nastraja :) Jak czytelników nie-za-bardzo, to znaczy, że żyć jeszcze serio nie zaczeli - czego z całego serca WAM wszystkim życzę. Dziękuje za obecność, dobre myśli, dobre słowa, upominki, pocztówki, kwiaty. Poprosiłam Boga by zabrał ode mnie moje złe nawyki. Bóg powiedział, nie. Nie jest moi zadaniem pomóc ci sie ich pozbyć, ale twoim z nich zrezygnować. Poprosiłam Boga by podarował mi cierpliwość. Bóg powiedział, nie. - Cierpliwość rod...

intensywnie

Weekend był naprawdę zajmujący, żeby nie powiedzieć wyczerpujący. Najpierw urodzinowa impreza, połączone siły gości Kasi i Iwy dały czadu i dały radę. My też daliśmy radę i nawet udało nam się w niedzielę odwiedzić festyn w Woodstown i wesołe miasteczko w Tramore (na fajerwerki w tym drugim nie mieliśmy sił, co wyszło nam na zdrowie). Odwiedziny wyglądały tak: Strzelano z łuku (do tarczy, żeby była jasność)  Jeżdżono na kucykach  (tak przy okazji, ten pan to nasz znajomy rolnik, od którego  od kilku miesięcy bierzemy mleko, z którego Iwa wyczarowuje sery i twarożki) Puszczano latawce (latawiec to ten mały zielony trójkąt na niebie)  Skakano do utraty tchu Rozbijano się samochodami...  ...i samochodzikami. A dla ciekawych mamy jeszcze wersję ruchomą wyczynów naszych pociech za kółkiem. Ostatecznie wyjechaliśmy z Tramore po 20:00, mimo że wcześniej planowaliśmy obejrzeć pokaz fajerwerków na zakończenie sezonu. Jak się okazało wyjechanie wcześniej było s...

Polska kultura - Sarmacja - Jacek Kowalski - Zuzanna Wiśniewska

Święto Maryjne, i wspomnienie Bitwy z wymodlonym zwycięstwem... i święto Wojska Polskiego dziś. Myślę, że zrozumiecie dlaczego umieszczę dziś ULUBIONĄ piosenkę Zuzki i wysłuchacie jej wyobrażając sobie JAK ona to śpiewa :). Piosenkę zna ona całą od pierwszej do ostatniej zwrotki, czasem zapyta się o "parol" czy "wszejt", czy "trwoga", co to "regiment"... ale wydaje się jej, że słuchając pana Jacka zdaje ona sobie sprawę z powagi treści, a przynajmniej śpiewa poważnie. Jadąc do pracy słychamy jej kilkakrotnie... i czasem słysze od Zuzki "Krótka ta piosenka, prawda? Jesce ras o Maryi". Płyta Jacka płyta przyjechała ze mną wraz z Polonią Christiana . Nadmieniam, że kolejne piosenka którą w tutaj Pan Jacek śpiewa - Zuzka zna także - NA PAMIĘĆ .... Zapraszamy:

Jeziorka

Będzie na szybko. W ramach poszukiwań akwenów rybackich zwiedziliśmy dziś trzy okoliczne jeziora. Aż dziw bierze że wcześniej o nich nie wiedzieliśmy. Chociaż stopień ich ukrycia sprawia że jakoś zdziwienie słabnie. Niemniej jeziora są, całkiem urocze, a nad jednym nawet od biedy pikniki można urządzać. Szkoda że sezon powoli się kończy. A w skrócie jeziorka okoliczne wyglądają tak: