Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wesołych Świąt!

Czytelnikom życzymy tego co w temacie, a sobie tego co nam życzą czytelnicy. A wczoraj taką mieliśmy w domu sytuację:

Co robi Helka?

Gdyby ktoś z czytelników zastanawiał się co wieczorami przed pójściem spać robi Helka, oto odpowiedź:

Wszystkie dzieci nasze są

No w zasadzie to wszystkie czworo, ale to i tak liczba nie w kij dmuchał. Jest takie powiedzenie, że dzieci to kupa radości z przewagą kupy, ale śmiem się z tym nie zgodzić. Kupa jest od czasu do czasu a radość nieustannie i jej ilość rośnie wykładniczo wraz z wzrostem liczby dzieci oraz ich wiekiem. A jak ktoś nie wierzy, niech sam sprawdzi :) A nasze dzieci wyglądają tak jak na obrazku poniżej. Prawda, że ładnie?

Festiwalowo

Korzystając z kolejnego festiwalowego dnia oraz bezdeszczowej pogody wybrali się Wiśniewscy na miasto. Upiekli pierniczki, zjedli conieco, pokręcili się na karuzeli i wysłali swoją przedstawicielkę Zuzannę na zjeżdżalnię. A co najważniejsze przetestowali nowy podwójny wózek i pokazali kawałek świata najmłodszej latorośli. Latorośl jeszcze nie raczyła wyrazić zdania czy ów świat się jej podoba.

Ta Dorotka ta malusia...

Tańczy i śpiewa, chociaż jeszcze nie chodzi i nie mówi :)

Bobanio

Kiedyś był Bob Budowniczy, teraz nastała era Bobania Budowniczania. Bo trzeba wam wiedzieć,  że Helka ma w domu ksywkę Bobanio, tak jak Zuzka miała ksywkę Dżu Dżu. Dorotka jeszcze nie ma swojej dziecęcej ksywki ale to pewnie tylko kwestia czasu.

życie wzięte trochę w nawias

Strasznie pretensjonalny tytuł, nie? Wybaczcie. Od kilku dni mam takie wrażenie, że jakoś niesamowicie się to wszystko układa. Ale może po kolei... 3 grudnia, o 10:05 na ten najlepszy ze światów przybyła Dorotka, czyli nasza trzecia córka, a jednocześnie nasze czwarte dziecko. Jest malutka, chociaż nieco większa niż świeżo urodzona Helka. I co ważniejsze jest zdrowa, wszystko ma na swoim miejscu i oczywiście jest przesłodka. 3 grudnia to, jak łatwo sprawdzić w każdym kalendarzu, była środa. Byliśmy pewni, że Iwkę z Dośką przetrzymają w szpitalu do poniedziałku, jednak okazało się, że moje nadzieje na samotne spędzenie kilku nocy w zimnym i pustym łóżku były płonne. Najpierw jedna z pielęgniarek stwierdziła, że przecież dziewczyny mogą wyjść już w niedzielę rano, że nie ma sensu czekać do poniedziałku, że lepiej im będzie w domu. Jednak chwilę potem zmieniła zdanie i dowiedzieliśmy się, ku ogólnej uciesze, że Iwka będzie w domu już w sobotę, a w niedzielę będzie tylko musiała wró...