Przejdź do głównej zawartości

Posty

poanemiczne syndromy i inne androny

Jeszcze dwa dni temu starsza czekała zawsze pod domem. No tak, ale wtedy nie padało, nie wiało a o jesieni świadczyły jedynie kolory drzew a nie temperatury... 17 to czas gdy obiad już pachnie wyraziście, Helka szykuje talerze i znak że Tata blisko blisko... Wczoraj były bliskie płaczu, bo wiało mocno a deszcz zacinał ostro, i ...martwiły się, jęczały jak ten Tata do domu wróci... Oczywiście prym wiodła starsza, a młodsza jak w lusterko wpatrzona wtórowała. Tata dotarł, w grubym sztormiaku i wiatr go nie porwał. Po kwadransie zasiedlismy do stołu ... I jak zawsze każdy opowiadał swoją z dnia historię. A ja pierwszy raz od kilku tygodni mogłam pochwalić się "coś-tam-zrobieniem" i planowymi i spontanicznymi akcjami ranka i południa i nawet popołudnia ! ha! Odzyskała rodzina aktywną mamę, a ja czuję się już jak we własnej skórze, czyli komfortowo i swojsko. Anemiczne tygodnie za mną! Dziś drugi dzień formy, poczekam jeszcze ze dwa i ...  coś poprzestawiam albo...

Helka przedstawia...

Dziś Helena Wiśniewska omawia temat "Morze".

Grzeczne dzieci

Jak widać na załączonym obrazku, dzieci nasze odnoszą się do siebie z należytym szacunkiem. I tak ma być :)

Ustabilizowanie. Chwilowe :)

Wczoraj do tygodniowego rozkładu doszło spotkanie Zuchów. Także, już mamy plan tygodniowy rodzinny ustawiony. Jak to wygląda z perspektywy "mamy która SIEDZI w domu"? :) Rano budzi nas mąż i tata, a z dołu cyka nastawiona na 10 minut owsianka dla całej ekipy. Spokojna głowa, jak się ugotuje - termomix uroczo nas o tym powiadamia. To koło ósmej jest,  przy czym tata już od dwóch godzin pisarczykuje w ciszy poranka. Tłumaczenia, artykuły, zaległe maile, czas na czytanie. Ekipa starszaków plus mama ogarnia się chyba nawet sprawnie na pięterku, bo schodzimy ubrani na owsiankę. Wzięta pod pachę chwilę wcześniej przez tatę Helka,  wita nas ubrana i szykująca talerze i łyżki  :) Śniadaniujemy razem. Opowieści co się komu śniło, jakie plany, o czym nie zapomnieć, i takie tam pogaduchy. Zazwyczaj mama potem w cztery pojemniczki szykuje jedzonko na wynos dla wszystkich. Krojenie i obieranie owoców, naleśniczek, placuszek ..ryż z jabłkami, pizza, czasem chlebek lub bułeczka z ...

Wyprawy małe i duże

Takie to mamy zapobiegliwe dzieci, że martwią się co będzie ze starymi jak będą naprawdę starzy. Sami zobaczcie.

2922 dni

Tyle dokładnie dni minęło od kiedy zaczęła się nasza emigracyjna przygoda, czyli od kiedy 8 lat temu wylądowaliśmy w Dublinie, by potem autobusem i taksówką dostać się do naszego nowego domy w Waterford. Wtedy opisaliśmy to właśnie tak: http://futraki.blox.pl/2006/09/Zaczynamy.html Nie wiedzieliśmy co nas tutaj czeka, nie mieliśmy pojęcia, że 8 lat później nadal będziemy tutaj mieszkać i nie znaliśmy żadnego z tych 2922 dni, które teraz są już za nami. Dziś mogę powiedzieć, że żadnego z nich nie zmarnowaliśmy, żadnego nie żałujemy, ale i żadnego nie mamy chyba chęci powtarzać, bo zawsze to lepiej patrzeć w przyszłość niż zajmować się dniem, który minął. 2922 dni doświadczeń na najpierw nowym, a potem coraz bardziej znajomym, g...

Tak się robi historię

Jeśli kiedyś ktos z was, naszych czytelników (o ile tacy tutaj są) będzie czytał historię polskiego harcerstwa w Irlandii (którą ktoś najpierw będzie musiał oczywiście spisac), w roku 2014 może się natknąć na wzmiankę, albo może i cały akapit czy rozdział o niejakim Franciszku Wiśniewskim, prywatnie moim osobistym synu. A dlaczego niby miałby w tej historii być umieszczony Franek, zapyta dociekliwy czytelnik. Otóż w niedzielę, 14 września (swoją drogą data już zapisana wcześniej w annałach Wiśniewskiej rodziny), nasz dzielny synek stał się pierwszym polskim harcerzem w Irlandii który przeszedł z drużyny harcerskiej do drużyny wędrownikow, czyli takich doroślejszych harcerzy (proszę harcerzy i wędrownikow o nie oburzanie się na to prostackie wyjaśnienie). Na ...