sobota, 11 lutego 2017

(Nie)Pierwszy dzwonek

Jakkolwiek trudno w to uwierzyć, nasza mała Helenka od września przywdzieje mundurek i pójdzie do szkoły. Tak, tak. Do Szkoły! Do szkoły przez duże SZK!
Wprawdzie zacznie od Junior Infants, czyli takiej tutejszej młodszej zerówki, ale zawsze będzie to już szkoła. Taka z plecakiem, lunchem w pudełku i nawet jakąś książką pewnie, albo i dwiema.

Wciąż nie możemy wyjść z osłupienia po tym jak dostaliśmy list oferujący nam miejsce w szkole dla Helki. Osłupienie było na tyle wielkie, że w stanie ciężkiego szoku odesłaliśmy potwierdzenie zgadzając się na wysłanie naszej małej córki w szkolny kierat. I teraz już nie ma odwrotu, od września Helka idzie do zerówki.

I chyba wyczuwa, że coś jest na rzeczy, bo dziś pierwszy raz sama podpisała obrazek. O właśnie tak jak na zdjęciu.

wtorek, 7 lutego 2017

Kawa!

Miejsce akcji: salon.
Czas akcji: dziś, ok. 10.00

Dosia układa do snu lalkę i królika.
- Lala pi. Ciii. Ulik pi. Ciiii.
Po chwili obok przykrytych lalki i królika każe się położyć na podłodze tacie.
- Tata pi.
I przykrywa tatę malutką kołderką zasłaniającą jakieś 5% jego pokaźnego ciała.
Kiedy już wszyscy są ułożeni do snu Dosia sama kładzie się na kanapie i zamyka oczy.
- Ja pi.

Mija 5-6 sekund.

Dosia otwiera oczy i krzyczy:
- Ama ama, płatki. Ulik! Lala!
Podbiega do lalki i królika, podaję im kubek i udaje, że je karmi (prawdopodobnie właśnie płatkami).
Tata czuje się nieco zaniedbany i pyta nieśmiało:
- Tata też ama płatki?
Dosia patrzy i myśli przez chwilę, po czym z pełną powagą stwierdza:
- Nie. Tata kawa.

Koniec akcji.

I tylko zastanawia mnie jedno. Skąd ona wiedziała, że rano tata pija kawę, skoro widzi mnie pijącego kawę tylko w weekendy i to wcale nie rano, a koło południa. A przecież o porannej kawie w pracy nie może wiedzieć.
Nic tylko jakaś wybitna inteligencja.
A skoro urodę ma po mamie, to wiadomo po kim inteligencję.
Co było do udowodnienia :)