sobota, 7 maja 2016

Dzień dobry wieczór.
Kontynuując to drinka nie było. Było wino pite szklankami. Wino , kobiety i śpiew. Marny mam repertuar świecki, ale  jakieś chwyty palce pamiętały... Sesje więc można uznać generalnie za zakończona imprezą, a sobota należała do tych przyjemniejszych, czyli spaliśmy na raty opiekujac się maluchami, wypilismy kawkę z gościem, obiad był z wczoraj a kolację zrobił syn. Posprzatane było też tez wczoraj, a w ramach wycieczek mąż przywiózł zaopatrzenie lodówki i spiżarnii. Pogoda pod psem, deszczowo więc siedzieliśmy w domu. O. Przyjemnie generalnie, nie?

A tutaj bohaterka następnego wpisu. Bedzie trochę o szkole i sesji. Miłego wieczoru.




1 komentarz: