wtorek, 24 maja 2016

Lulu!

Są takie słowa wymyślone przez nasze dzieci, które na stałe trafiają do naszego futrakowego słownika. Franek miał swoją "stępołkę", Zuzka stworzyła "patutata", a Helka jest w trakcie tworzenia wielu nowych wyrazów, z których na razie najbardziej przyjął się "lulu".
Nie wcale nie chodzi ani o potrzebę nagłego udania się w miejsce zaciszne, by tam oddać się czynności fizjologicznej, ani też o chęć pójścia w tzw. objęcia Morfeusza. "Lulu" w języku helkowym, a teraz i już naszym wspólnym, oznacza po prostu lody.
A ilustrację do tej pozycji słownikowej prezentuje Dosia (która jeszcze własnych słów nie układa, a jedynie podłapała "bubu" od starszej siostry).
A dla chętnych konkurs. Co znaczą "stępołka", "patutat" i "bubu"? Nagród nie przewiduję :)

piątek, 13 maja 2016

Babcia może morze?

Jak niektórzy pewnie wiedzą (a niektórzy nie), nasza córka Zuzanna wybrała się na wycieczkę do Polski. A jako rasowa turystka, która z każdej wycieczki przywozi parę pamiątek, także i z tej kilka przywiozła do swojej kolekcji. Wśród pamiątek znalazło się także miejsce dla babci Eli. I w tej niecodzienny sposób mama mojej żony i moja teściowa w jednej osobie zjawiła się w naszych skromnych progach.
Krząta się po domu, bawi z licznymi wnuczkami, tu zajrzy, tam pomoże, i okazuje się pomocna że wszech miar.
W nagrodę zamówiliśmy jej piękną pogodę i zabraliśmy (babcię, nie pogodę) na plażę do pobliskiego kurortu zwanego Tramore.
Owoc obrazkowy owego wypadu tutaj. A na zachętę dwa obrazki poniżej.
Proszę bardzo :)

wtorek, 10 maja 2016

Mama Tata! Mam trzy lata!


Helenka. Futraczka urodziła się trzy lata temu. Jak scharakteryzować to dziecko?
Pogodne, zgodne, cierpliwe. Jest w stanie zaakceptować nawet przykre lub nie po jej myśli decyzje takim smutniejszym w tonie "okej :(". Bardzo samodzielna i zapatrzona w starszą siostrę, kopiuje jej zachowanie i gusta. Dla mlodszej jest cierpliwa, mam wrażenie że cały czas o niej pamięta, dzieli się większością swoich zdobyczy, czestuje gryzem "tuku tuku"(ciastka), szuka "bu bu" (smoczkaq) jeśli "dzidzi" płacze, podnosi z ziemi gdy "dzidzi bam". Uwielbia chodzić do "EliEiden" (przedszkole nazywa imionami dwójki przyjaciół). Uwielbia "tany tany"(to taniec w jej jezku, ale także spódniczka lub sukienka), lubi "buju buju" (plac zabaw) i "lulu" (lody). Najchętniej spedzalaby czas na "party cake" (urodzinowe przyjecia). Gada oczywiście lepiej po angielsku póki co, i wchodzi właśnie w etap łączenia dwoch. Tak jak Franek nazywa różne rzeczy i czynności po swojemu i pomimo że wie jak jest poprawnie nie chce używać zwyczajowych nazw. 
Wchodząc do przedszkola musi zajrzeć do wszystkich sal i wszystkim paniom powiedzieć "dzień dobry" i zagaic rozmowę.  Musi sama zanieść plecak z lunchem do kuchni i sprawdzić czy w sali Dosi są Dosi kapcie. Jeśli nie ma, sama musi je odszukać i przynieść. 
Gdy coś gotuję czy przygotowywuje w kuchni przytarga krzesło i mi pomaga. Albo próbuje czy dobre. Cudnie prowadzi dialog ze mną gdy pytam ja o zdanie czy opinie na temat smaku danego dania. 
Od maleńkiego zmęczona usypiala samodzielnie, po prostu gdy za dnia była zmeczona, przykrywala się "giglu giglu" (kocyk) i usypiala bez absorbowania. Tak samo wieczorem, bez histerii przebiera się w pizame, myje zęby i idzie spać. Oczywiście poczytać jest wskazane czy pospiewac "Ej Bi Si Di"....
Długo by opowiadać. 
Jest cudna.

niedziela, 8 maja 2016

Rysunek i Projektowanie wzoru

Trochę o szkole :)
Każdy wybierał sobie co lubi. A jak zapomniał to ... No właśnie ja zapomniałam więc zdjełam z szyi szaliko-apaszkę. Instrukcja mówiła o narysowaniu danego akcesoria, normalnie z cieniem, potem rysunek płaski czyli bez cienia. Potem kolorujemy dowolna techniką, a następnie jeszcze popełniamy collage. Wszystko A3.

Następnie przygotowujemy małą pogadankę na temat swojego ulubionego artysty, i na deser rysujemy dane akcesorium w manierze lub wzorujac się na artyście wybranym. Moja ulubienica to pani Stryjeńska, Zofia. A jakże.






Następnie z rysunku czarno białego wybieramy mały ulubiony jakiś fragmencik, a najlepiej pięć, z tych pięciu trzy ulubione. A z trzech już wybranych kombinujemy jakiś wzór z raportem. Czyli taki co na przykład na tkaninie by się powtarzał.


Przyjemna ta moja szkola :)  Jutro po szkole chodzą egzaminatorzy i patrzą czy na przykład taka ja się nadaje, a jeśli się nadaje to na ile procent :)


Jutro bohaterek wpisu będzie trzy, z czego jedna bardziej :) Jutro świętujemy!

sobota, 7 maja 2016

Dzień dobry wieczór.
Kontynuując to drinka nie było. Było wino pite szklankami. Wino , kobiety i śpiew. Marny mam repertuar świecki, ale  jakieś chwyty palce pamiętały... Sesje więc można uznać generalnie za zakończona imprezą, a sobota należała do tych przyjemniejszych, czyli spaliśmy na raty opiekujac się maluchami, wypilismy kawkę z gościem, obiad był z wczoraj a kolację zrobił syn. Posprzatane było też tez wczoraj, a w ramach wycieczek mąż przywiózł zaopatrzenie lodówki i spiżarnii. Pogoda pod psem, deszczowo więc siedzieliśmy w domu. O. Przyjemnie generalnie, nie?

A tutaj bohaterka następnego wpisu. Bedzie trochę o szkole i sesji. Miłego wieczoru.




piątek, 6 maja 2016

Ufff

To  był niby tydzień, a zmeczył jak miesiąc.... Przybajmniej mnie. Ale już za: choroby i podroże i wizyty w polskim urzedzie i Ważne Terminy Oddawania prac. Były też Duże Plusy tygodnia. Krzysiek miał urlop, więc troił się przy obowiązkach gdy ja chorowalam. Spędziłam noc U Koleżanki. Koleżankowałam się w "Krakowie pod Dublinem", bo dom jest eh i ah i w ogóle atmosferyczny, klimatyczny i jak-ja-bym-chciala-z-tamtąd-nie-wychodzic.

Będzie obszerniej w weekend.
I o pracach w szkole i końcu sesji też.
Na deser Koszmarka, czyli Goralka w moim szaliku. Może komuś coś przypomina? Obraz wzooroooowaaanyyy nieeudolnieee na jednej z polskich malarek. Nie powiem że mojej ulubionej, bo zgadniecie.
Lecę. Na drinka. O :)