piątek, 11 marca 2016

Małpoludokangurzyca.

Maluchy się posmarkały w poniedziałek, a we wtorek rozkasłały z czego jedna bardziej i doszła gorączka. I dodatkowo właśnie w tym czasie wyżynaja się jej górne trójki, obie Na raz. Pozycja dla niej komfortowa to siedzenie na matce (stąd tytuł) i to najchętniej 24 godziny na dobę. Mała dostała antybiol i sterydzik. Wytłucze w niej wszystko potrzebnie i nie :( Efekt po dwóch dniach jest taki, że ja jestem na wyczerpaniu totalnym psychicznym (zdjagnozowany jako syndrom uwiezienia w fotelu) i fizycznym trochę też.  Helpunek (ratunek) przychodzi po 17 oo, i można złapać oddech. A małej Dorocie chyba lepiej. Lepiej bo nie ma goraczki, kaszel sporadycznie. Za to nocki z ząbkowaniem nie fajne ....
Starszaki? Czy pomagają? O tyle o ile (im się opłaca). Pierworodny totalnie odjechał i udał się w podróż mentalna w poszukiwaniu tożsamości, przebudowywuje swój swiat i wymaga niezwykłej uwagi.
Starszaczka manewruje i politykuje dobrze, by tak zrobić by się nie narobić. I żeby się upiekło.


Dziś trzeci dzień nie ma mnie w szkole, jednakże wybieglam wczoraj z domu na wieczór "szkolny". Klasy drugie mojej szkoły miały wręczenie dyplomów kończących. Nie umiem tego wyjaśnić dlaczego co i jak, bo np przed nimi pokaz mody i egzaminy, no ale dyplomy dostali. Za rok ja będę miała jakiś papier też. Na wczorajszy wieczór moja klasa przygotowała cztery suknie avant garde'owe z recyklingu, resztek i różności. Koleżanki się pięknie prezentowały w nich. Potem oczywiście były rozmowy w kuluarach i pubie. Nauczyciele w wyjściowym humorze. Integracja z wyższymi rocznikami ciekawsza przy piwie niż przy herbacie w kantynie szkolnej.
Generalnie super mam szkole i klasę i życie.

Dobrze jest z takim Życiem.
Światłem.
 Z tą Drogą.





1 komentarz:

  1. Iwa - na tych zdjęciach przypominasz Anję Orthodox:)

    OdpowiedzUsuń