niedziela, 21 lutego 2016

Słów cięcie gięcie.

To nasze zabawy impro. Sklecamy nazwiska, dziwne zawody, odmieniamy przez osoby,czasy i przypadki jakiś zlepek słów. Ze zlepka najlepiej zrobić nazwisko np nowego bohatera historii na poczekaniu wymyslanej. Czasem taka postać jest juz na tyle "sławna ", że zasila Drużynę QQ,czyli tacy Super Bohaterowie naszej zabawy impro.
Na czym polega taka zabawa? Hmm... Żeby nie przedłuzać, weźmy na tapetę takiego gościa jak Historij Napoczekanju. Dla żony Histek, dla kumpli Histor. Taki zegarmistrz z Gruzji... Nie będę dalej wymyślać, ale może już coś ktoś kojarzyć.
Dla nas, na codzień korzystających z języków dwóch, czasem bawimy się kalkami tłumaczeń, wymyslamy nowe słowa, sklejamy polsko angielskie dziwolągi.
 Między sobą w takim towarzystwie narodowym polskim, śmiechu jest dużo. Ja już kilka razy sprawdzilam,że anglojezyczni tubylcy nie bardzo wiedzą o co chodzi dla nich to nie takie zabawne. Rossiter nie jest indianinem o imieniu Siedzący w Różach, a Cook (Gotować) to nie to samo co przejęzyczenie z Johnem Boiling (jak dla mnie też gotować)..
Jak wiadomo co się raz zobaczy, to się  ie odzobaczy.... Weźmy na przykład kobietę z bułkami na policzkach i rogalem na czole. Czyż to nie kobieta z wypiekami na twarzy?
Wczoraj wieczorem kolejny raz z kilkorgiem znajomych, po Dixitowych chwilach (o! Skąd mógłby pochodzić niejaki pan Razz Kilkorg? Ja stawiam na RPA,  ew jakąś Islandię) pogieliśmy kilka słów o doprowadziło
To nas do wuwuwu niejakiego pana Jarońskiego i jego rebusów.
Absolutne mistrzostwo świata i gimnastyka dla wyobraźni :)
Polecam. I przepraszam.
Dziś tak jakoś ... abstrakcyjnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz