czwartek, 10 września 2015

Śmichy - chichy

Kampania wrześniowa jak i pewnie u Was, czyli trwają ekspedycje latorośli do szkół wszelakich, powroty maluchów do przedszkoli. W tym roku przeważać będzie u nas brać szkolna, gdyż Mama-sFutraczała także została żaczkiem. Żaczkiem co będzie się cieszył własnym kubraczkiem. Bo dosłownie szyć się nauczy. Wracam do pomysłu sprzed lat wielu. Kiedyś miałam chrapkę na zostanie krawcową. Odwiedzając technikum odzieżowe na Wiśniowej (Stolica), marzyły mi się wymyślne zwariowane ciuchy. No i co? Rodzice mi odkręcili pomysł z głowy...Po prostu chodziłam do ogólniaka :(  Ale jak się okazuje nawet i 25 lat można sobie do szkoły wrócić i zostać...no właśnie. 

Te śmichy-chichy, to mężowe są. Podśmiechuje się ze mnie, że już dla złośliwców i plotkarzy nazwana "królową" już byłąm, dla innych złośliwców nawet "papieżem", teraz czas na dyktaturę! HA! Będę dyktatorem ... mody! Ogłaszam wszem i wobec.

Teraz przydałoby się coś serio. Zaczynam studium. Będę projektować ciuchy. Dla siebie, dla córek. I będę robić to lepiej niż dotychczas, bo teraz to samozwańcze i szalone są popełniane projekty, bo nic nie umiem, nie rozumiem opisów z Burdy, bazuję na tutorialach i filmikach. Ale prawda jest taka, że lubię. Lubię tkaniny i lubię wymyślać coś co się przydaje na tyłku i grzbiecie. Dotychczas miałam czas na mniejsze rzeczy, ot, dziergnąć czapkę w jeden wieczór, czy sukieneczkę w trzy. 

A jak to się będzie działo organizacyjnie?
Tata nas utrzymuje i jest prze-dzielnym i bohaterskim pracusiem pełnoetatowym. Pierworodny jak tylko może to chodzi własnymi ścieżkami, samodzielna i samobieżna jednostka. Zmiana najstarszej córce szkoły na bliższą, także uczyniła ją samobieżną, i dodatkowo umundurowaną i siedzącą w żeńskim gronie. Helenka wróciła po wakacjach do średniaków w swoim przedszkolku. Stęskniona bardzo rówieśniczego grona, objęta została programem całoetatowego przedszkola w ramach "mama poszła do szkoły".  A najmłodsza nasza zarezerwowała sobie miejsce w młodszej grupie przedszkolka. Jak tylko zda egzamin z ...chodzenia. DO tego czasu będzie spędzać czas z ciocią. Ciocią prawdziwą. Krewną stuprocentową. Skąd wzięła się prawdziwa rodzina w tych stronach? 

Najpierw przyjechał tu wujek. Wujek zamieszkał w kąciku naszego niespokojnego i niecichego domostwa. Wujek miał rozpocząć nowy start zaczynając od pracy, która to z nim miałą kłopoty w kRaju.  Praca znalazłą wujka, i kiedy gniazdko zostało uwite, dojechały jego Lejdis, czyli ciocia i córki, czyli kuzynki. Na chwilę obecną i praca jest i widoki łądne. Kuzynki są w szkole z Zuzką, a Ciocia bedzie doglądać malucha naszego i adaptować się w nowym miejscu, oddychać spokojnie po życiu zawodowym w polskiej służbie zdrowia.

To tak wygląda plan :)
Plan - grafik całego domu powstanie za tydzień, po pierwszym tygodniu w szkołach (ja zaczynam pierwszy tydzień 11 .09) . 
Mam w tym planie specjalny jakiś moment i czas na publikację na naszym blogu. Więc, tak, będę pisać :P Trudno. Przeżyjecie :)
I dziękuję za prywatne wiadomości, bo nawet kilka osób z Was pytało ...czy żyję, czemu nie piszę. 

Wrześniowe buziaki :)

1 komentarz:

  1. Na realizację pasji i marzeń ponoć nigdy nie jest za późno. Ja od zawsze chciałam zostać fryzjerką, ale życie potoczyło się zupełnie inaczej i pokierowało w całkiem inne zawodowe strony;) Tak bywa. Niemniej jednak wiadomość, że wracasz do marzeń o szyciu jest budująca. I ten fakt, że możesz sobie na to pozwolić. Nie wiem czy w PL miałabyś taką szansę. Chociaż może?

    OdpowiedzUsuń