Na zachód

Wybraliśmy się na zachód słońca do parku naszego pobliskiego, żeby dzieciny lekko przed snem zmęczyć. Okazuje się, że skutecznie, bo jedna już śpi, druga spać będzie wkrótce, a trzecia zaraz potem. A wtedy rodzice.... hmmm... o tym innym razem.
A gdyby ktoś pytał co z największą dzieciną, otóż spieszę donieść, że bawi się na wędrowniczym złazie, czyli łazi po górach ze swoją drużyną.
A my tymczasem męczymy dzieci młodsze o tak:

Komentarze

Popularne posty