poniedziałek, 16 lutego 2015

Szczęście nowicjusza

Korzystając z ferii dziecięcych wracamy do tradycji grywania w planszówki. Na pierwszy rzut poszło "Make'n'Break" i powszechnie lubiane "Pędzące żółwie" w naszym żargonie zwane "pierdzącymi żółwiami", a dziś ze starszakami rozegraliśmy partyjkę "Kolejki", czyli trochę bardziej skomplikowanie i zaawansowanie było.
Partyjkę wygrała Zuzka, która grała pierwszy raz, a już stwierdziła, że to jej ulubiona gra. Nie obyło się oczywiście bez pomocy taty, ale jakoś nadspodziewanie dobrze jej szło kupowanie w warunkach realnego socjalizmu. W nagrodę dostała pogadankę o tym jak to kiedyś się kupowało to co było, a nie to co się chciało. I o tym jak dziadek stał w kolejkach kilkudniowych, a babcia ciocię Magdę na ręce brała, żeby trafić do kolejki "uprzywilejowanej".
Owe opowieści dziwnej treści Zuzka sama podsumowała: "Ale to było głupie."
No było. Trudno zaprzeczyć.

1 komentarz:

  1. Niebawem będą gry o kupowaniu w eurokomuniźmie. A żaden produkt nie będzie polski :(

    OdpowiedzUsuń