niedziela, 19 października 2014

Wagary z ...mamą.








Trudno ... przyznaje.
Słońce, piątek i ... mama słabowita. Odebrałam wtedy wszystkie dzieciaki. Na raz, wcześniej. Żeby nie musieć wsiadac i wysiadać z Helka w te i we wte. I żeby bylo fair, synkowi też się należał oddech od gmachu szkoły.

"Fajne z tobą wagary mamo"...
Ja też miałam wtedy wagary. W domu bowiem panował yyy ... nieład...

I bywa. Odrodna jestem córka. Jak słucham mojej mamy, która prasuje, wietrzy kołdry, zmienia dywany, szoruje łazienki, myje okna i musowo wtedy zmienia firanki... A, i jeszcze chodniki: trzepanie, szczotkowanie. Taka chodnikowa obsesja :) Od sluchania jestem zmęczona i wyobrażam sobie jak zmęczona musi być potem Ona. U-ła...

Ba! Ja umiem tego nie robić. Ja nawet wyobrażam sobie tego "nierobienie"!

Owszem ... Jak blogo usiąść w ogarnietym wnetrzu...
Ale jaka frustracja jak za ten kwadrans ... przyjdzie walec jeden czy drugi czy trzeci i ... wyrówna :)
ot, kto ma pszczoły ten ma miód.
kto ma dzieci ma ... artystyczny nieład.




1 komentarz:

  1. To końcowe powiedzenie moja mama też nie raz powtarzała:) Tak czy inaczej - lepsza mama szczęśliwa niż przepracowana i zrzędliwa.

    OdpowiedzUsuń