czwartek, 5 czerwca 2014

Tak lekko chwastem blog zarósł, przyznaje.
Wybiły mnie  jednak z pantałyku różne sprawy i sprawki, zmiany ogólne i szczególne. Trochę rozczarowań po drodze, jak zwykle, a po co żółć lać w blogosferę skoro to kwestia kilku oddechów i przeczekania.

Mało oj, mało ludzi prawdziwych, spójnych w mowie, myśli i czynie. Mało. A człowiek, tak chciałby... równać do tych przez siebie podziwianych, do tych odważnych, prawdziwych, silnych i dobrych, charakternych i pełnych cnót rycerskich i błogosławiącym wrogom, i którym altruistyczne gesty nie przychodzą wymuszane, lecz ot tak, jak oddychanie lekkie i świeżym powietrzem.


Nagminnie ludzie robią co im pasuje, ukrywają co im pasuje, udają jak coś im pasuje, grają jak trzeba, straszą i szantażują jak małostkowość i hipokryzja zostają zauważone, tudzież klasycznie jak nie pasują im fakty, tym gorzej dla faktów, a najlepiej spostrzegającego je, zdyskwalifikować, ośmieszyć, oczernić, odizolować, zmanipulować i zasmrodzić otoczenie.

Takie zmarkotniałe narzekanie na brak ludzkich wzorców, oczywiście muszę wyrzucać z siebie, przepracować po raz kolejny i kolejny.
Żadna inna twarz nie może stanąć między moja a Jego Obliczem. W ludziach, w żadnym człowieku nie wolno upatrywać wzoru do naśladowania. A tu człek czasem zapomina, zagapia się, rozkojarza, przyziemnie i po ludzku zaczyna spoglądać... i hmmm zasmucona kolejnymi rozczarowaniami muszę na nowo wryć w czachę, coby Pierwsze najważniejsze (i dobrze przetłumaczone) Przykazanie zachować, na nowo się dźwignąć i wzrok podnieść.

Generalnie na dzień dzisiejszy, spoko looz.
Sumienie czyste, a wrogowie są niezbędni do kochania.
Niech się dyga ten co ma coś za uszami.
A skoro w miłości nie ma lęku, to niech przestanie się dygać, tylko w Miłość skoczy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz