czwartek, 12 czerwca 2014

Pokój moralny.

Życie mija. Dzień za dniem. Małymi kroczkami oddalamy się od "ważnych" dat, od różnych zaważalnych bardziej lub mniej etapów, rocznic czy zmian. Część rzeczy ma swój cykl, swoją sezonowość, i są rzeczy ze wszech miar niepowtarzalne, wyjątkowe i pojedyncze rarytasy naszego życia. Taka biblioteka dni, na które składają się i białe kruki, i cykle wydawnicze, i miesieczniki, kwartalniki. Mniejsza czy większa ta biblioteka , niech bedzie ciekawa i prawdziwa.
Są dni, o których myślę że są ogromnie ważne i do podzielenia się z czytelnikiem znanym bądź anonimowym na blogu. Bo wydarzenie spektakularne, zaangażowane, absorbujace i w codzienności rodzinnych dni nie-codzienne.
Przerywnik i przewietrzenie niemałe wcale miałam w niedzielę. W skrócie i jednozdaniowo : w niedzielę pojechałam na kabaret Moralnego Niepokoju do Dublina. Drugozdaniowo : było super, miałam towarzyszke podróży, pogodę i nastrój no i gwiazdy niepokojące moralnie.
 Bo z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie. Wady, przywary, pycha, bezinteresownie sk*rwysynstwo, plotki, złośliwości, hipokryzja i wszechobecny relatywizm. Wszystko jak na dłoni, popchniecie widza do reflekcji, zadumy, zajrzenia sobie w oczy. Zdjęcia maski, przyjrzenia się swojej minie, pozwie i relacjom z innymi. Wszystko co nas spotyka ma nas czegoś nauczyć.
 Nauczy, jeśli wiemy że czegoś jeszcze nie wiemy, nauczy jeśli my przestaniemy czuć się jak nauczyciele dla innych, nauczy, jeśli przjmiemy sobie do serca, że od każdego można się czegos nauczyć, nawet od malutkiego, głupiego żuczka, nawet od dziecka. Wreszcie nauczy, że nawet z niesamowitych osobistych doswadczeń często nie potrafimy wyciagnąc wniosków, Co doprowadza do coraz czestrzej zauwazalnej przeze mnie sytuacji, że winni są wszyscy, cały świat, wszyscy nedznicy których spotkałem , z Bogiem na czele ...
Ale nie ja.
Ja jestem spoko, mnie się należy, ja żadam, ja mam prawo, ja chcę. Resztę mam gdzieś, oskarże Boga a w drugiej kolejności wszystkich na raz.
To co mi pasuje jest dobre. To co mi pasuje jest prawdą i to co mi pasuje jest użyteczne. Nie mam więc skrupułów by walczyć o to czego ja chcę. Naginać rzeczywistość, kłamać, oszukiwać, manipulować i zabijać. Najlepiej dodatkowo dla niepoznaki rozmywac znaczenie słów, zmieniać ich sens, a jak się nie da, zalać jadem, odwrócić się na pięcie.


Owszem ja też odwracam się na pięcie, unikam, odchodzę, zagradzam się, ścieżki zarastaja, furtki się gubią. Czasem zastanawiam się czy dla komfortu własnego, czy właściwie dla komfortu tej drugiej strony?  Wszak są światy które nie mają mostów...
Czas pokaże, po owocach ich poznacie. Perły warto zbierać i przed wieprze ich nie rzucać, bo wiadomo jak to się kończy.
Wiem, że wszystko ma sens, tylko nie od razu go widać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz