piątek, 2 maja 2014

... słodkie nic.

Takie chwile traktujemy jak wakacje. Krótkie zatrzymanie a ... miasto i przechodnie wyglądają inaczej. Wystarczy siąść na kawie w jakimś ogródku kawiarnianym i podelektować się towarzystwem i cappuccino. Wczoraj odwiedziliśmy Kaffeine na Michael St. i przygladalismy się tej znanej uliczce oczami turystów.


Osiem lat temu zwiedzaliśmy to miasto jako turyści w podróży poślubnej. Dwa dni spędzone tutaj zmieniło nas w jakiś niepojety sposób. Na tyle niepojety, że pojawiły się myśli o zmianach, o jakie wcześniej żadne z nas się nie podejrzewało.
Efektem jest nasze tu i teraz, nasz dom siedem i pół roku w tym samym miejscu w Waterford. I tak jak nie poczuje się nigdy Irlandką, tak waterfordzianką czuję się od lat. To owszem generuje nowe obowiązki względem miasta, na przykład udział w wyborach lokalnych. Każdy kto chciałby zmian globalnych, musi (nie ma rady) zacząć od lokalnych, i zacząć zmieniać świat od siebie samego.
Ja mam kilka jeszcze pytań do moich kandydatów na radnych, zamierzam do nich napisać i potem podejmę decyzję kto wart mojego głosu.
A teraz do roboty pani Wiśniewska! Napięty program piątkowy. Dzień umila i rozwesela  nam Czesio Niemen (lubimy przedrzeźniać jego jęki i stęki :)

                                                            - - -


Flaga wywieszona.
Ku chwale Ojczyzny.

- - -
Pozdrawiamy grilujacych w diecezjach "mięsnych i bezmiesnych" :)



My też mamy święto i imprezkę w planie :)



2 komentarze:

  1. jak ja dawno nie robiłam takiego "słodkiego nic"... Cudownie, że mogliście zatrzymać się w tym "pędzie życia".

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodkie nic ... To cytacik z Pablopavo i jego piosenki pt "Koty" z najnowszej płyty "Polor"...tam to dopiero jest słodkie nic :) Polecamy piosenkę choć mowa w niej o kwietniowych baraszkowaniach, a my już brodzimy w maju :)
    Zmobizuj się, umów na kawę z lubym, choćby z termosy na ławce...

    OdpowiedzUsuń