czwartek, 15 maja 2014

puk puk

Taka sytuacja. Wczoraj wieczorem zapukał do drzwi. Miał wizytówkę, którą dostał od Krzyśka we wrześniu zeszłego roku. Siadl przy stole, podał dane do wizytówek i małych tabliczek. Sympatyczny kwadransik. Dziś zamówił w tzw ciemno, nie widząc projektu ani nawet nie chcąc go zobaczyć. Nie uważam tego za jakąś podpuche, jakoś oboje wiemy, że i zaliczka nie jest tu konieczna.
Czemu to piszę? Skrajnie przepiękna sytuacja po specyficznych i charakterologicznie trudnych ostatnich klientach firemki męża :)
Deser i nagroda dla jego cierpliwości (niewymownej i trudno opisywalnej) Kolejny habakuk z "miską zupy".
Czyli jesteśmy tam gdzie mamy być.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz