środa, 23 kwietnia 2014

Pierwsze lody

Z okazji słońca coraz śmielej wyglądającego zza chmur pojechaliśmy na plażę puszczać latawce i bawić się na pobliskim placu zabaw. Niestety słońcu towarzyszył wiatr, który chciał nie tylko porwać nam latawce, ale także przy okazji głowy nam pourywać. A że lubimy swoje głowy, została zarządzona ewakuacja na tzw. z góry upatrzone pozycje, którymi okazał się Jack Meade's Pub.
A tam wiało mniej, słońce świeciło jakby raźniej, więc w przypływie dobrego humoru po uratowaniu głów dzieci oraz tata zostali rozpieszczeni lodami. Pierwszymi w tym roku na świeżym powietrzu. Radość była ogromna, a w przypadku Franka wręcz błyskawiczna, bo lody tak szybko zniknęły, że nie zdążyły się na zdjęcie załapać. Musicie więc na słowo uwierzyć że też zjadł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz