piątek, 7 marca 2014

bąbelki

Za sprawą jakiejś nieprzytomnej promocji weszliśmy w posiadanie dużej ilości baniek mydlanych, zwanych też w naszych kręgach bąbelkami, czego skutkiem jest nowa fascynacja Helki.


Z upodobaniem najpierw obserwuje spadające bańki a potem próbuje je złapać mimo nawalającej czasami koordynacji oko-ręka, co najczęściej kończy się machaniem i radością nieposkromioną. A starszaki tym większą mają radochę z puszczania baniek. I tylko szkoda, że duża ilość baniek topnieje w sposób zastraszający a promocji już nie uświadczymy, bo i sklep zamknęli.

A z poletka osiągnięć naszych dzieci: Helka samodzielnie wstaje i powoli opanowuje sztukę przestępowania z nogi na nogę w celu dotarcia do celu znajdującego się najczęściej po drugiej stronie kanapy/stolika/szafki. Cele oczywiście najczęściej są równie fascynujące co nie przeznaczone dla rąk bobasa, skutkiem czego rodzice mają oczy dookoła głowy i ręce pełne roboty. Aż strach pomyśleć co będzie, kiedy szlaki komunikacyjne Helki przestaną ograniczać się do miejsc, które dają jej podparcie.

"Będziecie za mną biegać, aż was nogi, plecy i ręce rozbolą. I potem jeszcze trochę będziecie biegać. A ja będę uciekać!" zdają się mówić filuternie te oczęta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz