piątek, 27 grudnia 2013

cały rok w pigułce

Skoro całe prawie Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy przy masie zdjęć tradycyjnie zamówionych w ilości hurtowej pod choinkę, to teraz i z wami się nimi podzielimy. Nie wszystkimi oczywiście, bo w w wielkiej paczce znaleźliśmy ponad 600 odbitek, ale takie najważniejsze, albo najfajniejsze tutaj się znajdą.

Pod koniec roku Helka zaczęła siedzieć samodzielnie. I rwać się do stawania na nogi. Aż strach pomyśleć co będzie jak zacznie chodzić, biegać, uciekać...

Bezsprzecznie moje ulubione zdjęcie z całego roku. Nie tylko dlatego, że jesteśmy na nim wszyscy. Głównie dlatego, że pamiętam atmosferę tego mikołajkowego wieczora - zmęczoną, ale i radosną.
No i Mikołajki to dla mnie i Iwki dość ważna data. Wtedy też byłem zmęczony :)

Jedno ze słodszych zdjęć tegorocznych. Helka pod poszewką na poduszkę. Doskonała promocja dla Salix Caprea, czyli dzierganej pasji mojej żony.

Na początku listopada pierworodny dorobił się dreadów. Fajnie wygląda, chłopak, nie? :)

Mimo chłodu w listopadzie też robiliśmy wycieczki. Tutaj akurat niedaleko Ballysaggartmore Towers, takich ruin  w środku lasu.

Przy okazji robienia zdjęć na chrzcie zrobiłem też i swoim dzieciom parę zdjęć.
A co?! One też warte są tego.

Moja hippisowa żona w całej krasie.

Franek zaczął gimnazjum już pod koniec sierpnia. Takie z tradycjami, z mundurkami, z chórem i innymi atrakcjami, które młodych chłopaków mają odciągnąć od robienia głupot.

Kolejne z moich ulubionych zdjęć tegorocznych. Warkoczykowa Zuzka w polu pszenicy. Tak na ludowo :)

Lato mieliśmy ciepłe i często lodami się raczyliśmy. Często w zacnym gronie.

Na festiwalu Spraoi Franek spotkał Strong Lady, czyli po naszemu Herod Babę. I wcale się nie bał. Może dlatego, że górował nad nią o pół głowy.

Dziadkowie zachwyceni nową wnuczką. Nowa wnuczka jeszcze nieświadomie, ale też dziadkami zachwycona.

Kolejne ze szczytu rankingu ulubionych zdjęć roku 2013. Zrobione w amfiteatrze w Konstancinie w oczekiwaniu na koncert.

Pierwsza wizyta Helki w pubie. Wypiła kufel mleka i poszła spać :)

Pierwsze chwile trójki rodzeństwa. Franek -  lat 13, Zuzka - lat 6, Helka - ok. 4 godzin.

Kwaśna mina nowej zupełnie Helki. Ale cała ona to istna słodycz.

Helka jeszcze w brzuchu, a na brzuchu jej podobizna w wykonaniu Iwki.

Starszaki z tatą w Dunmore East.

Pod koniec kwietnia Zuzka miała Pierwszą Komunię Św. Uroczystą i rodzinną.

W tym roku paradowaliśmy na Św. Patryka w Cork. Całkiem inaczej niż w Waterford, ale znów samej parady nie widzieliśmy.

Druh Franek pojechał na swój pierwszy harcerski biwak. W następnym roku zabierze ze sobą zuchenkę Zuzannę. 

Zuzka obchodziła swoje urodziny w Mega Bounce w gronie przyjaciół ze szkoły i okolic. Ubaw był po pachy, a dzieci zmęczone i zachwycone nie chciały wychodzić.

Na ubiegłe Boże Narodzenie mieliśmy też gości z Polski. Rysiek z Anetą zostali aż do Nowego Roku, tego roku, który teraz za kilka dni będzie już stary. A nowy Nowy Rok przywitamy z Babcią Elą :)
I to tyle podsumowania zdjęciowego tego roku. Kolejne... za rok :)

piątek, 20 grudnia 2013


 
Doczekaliśmy i tego momentu i takiej chwili. Luźniejszy dzień warsztatowy i mój ozdrowieńczy pobańkowy stan, jak i motywacja babciowa spowodowały były , iż ... Hobbit II został wczoraj przed nas obejrzany! Super film, super wieczór, super towarzystwo mężowe. Polecamy wszystkim film i randkowanie. Chapeau bas z naszych głów przed Babcią Elą, za wnuczkowanie opieki. Tz- za opiekę nad wnuczkami :)

środa, 18 grudnia 2013

Samolot odleciał. Bez babci naszej :) Przedłużyła pobyt, dzięki wyrozumiałości i akceptacji męża swojego. Generalnie to nasz grudniowy festiwal rozdzielił ich chyba po raz pierwszy.
Wdzięczni jesteśmy jednakże za to że tu babcia jest. Dzieci zadbane, w domu ciepło, bezpiecznie. My zalatani, zmęczeni fizycznie, szcześliwi i uskrzydleni oczekiwaniem n'a Swieta, atmosferą przygotowań duchowych jak i kulinarnych. Jesteśmy już po rekolekcjach, roratach à w zamrażalniku już oczekuje część najczasochłonniejsza dań tradycyjnych polskich.
Za nami koncerty swiąteczne w ktorych udział brał Franek ze swoim chórem szkolnym. A jutro z pioseneczką wystąpi klasa Zuzki, także niebawem relacja z tych rarytasów.

środa, 11 grudnia 2013


Korzystając z trzech wolnych dni przed maratonem pierniczkowym*, popełniłam bigos wigilijny i gołąbki z kaszą i warzywami, a dziś z babcią i Helką lepiłyśmy pierogi z kapustą i grzybami.
* od 12 grudnia do 23 grudnia, warsztaty są codziennie.

- - -

A wiecie, że Helence coś w buziuni dzwoni?
Podejrzewamy ząbka :)

piątek, 6 grudnia 2013

Obrazkowo.
Babcia. Wspomaganie i podpora nasza :)
A jest kogo pielesić, przewijać i wysadzać na nocnika. Jak i z kim lekcje odrabiać i chodzić na spacery przy atrakcjach festiwalowych.
ja tu o skarbie-babci-mamie-teściowej, a  patrzcie patrzcie, aż mąż mi osiwiał...
Wyjawić Wam powód? Uczynił mnie dziś biskupiną, czyli od rana do wieczora pełnił rolę św.Mikołaja w naszej Wiosce, odwiedził także przedszkole. Generalnie, najlepsze wcielenie jakie znam :)
A ja co? A ja w kuchni :)
A teraz - idziemy robić leżenie. Bo generalnie na nogach jesteśmy non stop, że czasem aż... eh! nie ma wytchnienia. Ale wiecie co? Wiecie, wiecie. Lubimy jak coś się dzieje, a jeszcze bardziej gdy dzieją się nasze pomysły.
Tak już jest, że stety są one trafione i skrojone na miarę. I potrzeb i możliwości. Fizyczne możliwości czas więc zregenerować, także - dobranoc!


niedziela, 1 grudnia 2013

za dużo

Za dużo się dzieje żeby wszystko opisać. Za wiele mamy na głowie żeby jeszcze siadać i pisać po tym jak wrócimy do domu i zalegniemy w fotelu, na kanapie, na łóżku - w zależności od upodobań i wolnego miejsca.
W piątek ruszył Winterval, czyli największy w Irlandii festiwal zimowy. A wraz z nim ruszyła Wioska Św. Mikołaja czyli polskie miejsce gdzie wśród zachwyconych dzieci pieczemy pierniczki, karmimy tubylców polskimi potrawami i pokazujemy to, co polscy lokalni artyści i rzemieślnicy mają najlepszego do zaprezentowania.
W tym wszystkim pomaga nam babcia Ela. Szybko się zapoznała z dziećmi naszymi i zaaklimatyzowała w naszej irlandzkiej rzeczywistości. Spaceruje z Helką póki pogoda pozwala, zajmuje się starszakami i pomaga na potęgę podczas gdy my jesteśmy zajęci wintervalowo.
Gdzieś tam tymczasem w gorączce przygotowań do otwarcia naszej wioski Helka, nasza najmłodsza pociecha skończyła pół roku i w ramach postępów zaczęła jeść ludzkie jedzenie w postaci gruszek, jabłek, bananów, buraków i innych tego typu zdrowych rzeczy.

A z wydarzeń zupełnie bieżących i niespodziewanych przeżyliśmy z Zuzką fajną, krótką przygodę w straży pożarnej. Wracaliśmy cała bandą z wieczornych atrakcji wintervalowych i korzystając z otwartej bramy do straży pożarnej zrobiliśmy sobie kilka zdjęć gdy pewien pan strażak zaskoczył nas zaproszeniem do środka na szybkie zwiedzanie, obejrzenie wozu strażackiego z lat 50., i szybką przejażdżkę nowym samochodem na sygnale i z włączonym kogutem. Zuzka miała radochę z własnoręcznego włączenia syreny, a ja niczym małe dziecko cieszyłem się samą jazdą spełniając swoje dziecięce marzenia o byciu strażakiem chociaż przez chwilę. Na koniec Zuzka dostała zestaw kolorowanek i gier i wyszła z remizy z uśmiechem od ucha do ucha. A pan strażak dostał od nas zaproszenie do Wioski Św Mikołaja na pieczenie pierniczków ze swoimi dziećmi.
Pozyczyliśmy sobie nawzajem miłego wieczoru i ogólnego Merry Christmas, a Zuzka jeszcze do dziś rana wspominała wizytę "u strażaka" i jazdę na sygnale. Taki miły świąteczny akcent na koniec sobotniego wieczoru.

A teraz idę jeszcze chwilę poleżeć a potem wracam do wintervalowych pierniczków :-)

Do usłyszenia i poczytania.