piątek, 6 września 2013

Na zdrowie!

To ostatni dzień wakacji. Spacer i moczenie nóg w morzu, objazd po placach zabaw. Cudny dzień. Wszyscy tylko rozmawialiśmy wtedy, o tym jak jest fajnie i szkoda, że nie ma z nami taty.

 Urocza prawda?
 Mamo, a czy teraz jak taty nie ma to ja jestem GłowaRodziny?
 Mamo, ide zobaczyć czy zamknęłaś samochód/ drzwi na klucz.
 - Synu wyrzucisz śmieci?
 - Tak, już idę.
Mama do reanimacji...
Bo tak bez "zaraz? czemu ja?potem! robie coś? znowu coś".
Helenka. Sama słodycz.
Gdy nie ma taty, potrafi pół nocy przecycać. Tata wraca - dziecię śpi do rana bez jęknięcia czy pierdnięcia.


Już miesiąc!! Jestem bez glutenu. Żałuję, że tak późno.
Ominęłoby mnie tyle chorób i niedogodności... Może nawet miałabym jakiś etap bycia szczupłą w życiu? W każdym razie, nie miałabym bankowo PCOS! i terapii z tym związanych! nie miałabym w zawiązku z tym kłopotów z krążeniem! zespołu nadwrażliwego jelita! otyłości i tych wahań wagi! i kompleksów!!! Może byłabym sportowcem! biegała po górach! Może urodziłabym wtedy naturalnie, a nie te cięcia cięcia...
W kazdym razie - to co nazywamy pszenicą, pszenicą przestałobyć ponad pięć dekad temu!! Było wiadome, że jak się oszołomstwo zabiera za poprawianie natury to będą tego konsekwencje.
Znacie kogoś kto pożegnawszy się z bliskimi, zamknął oczy i zasnął na wieki?
Wiecie czemu teraz odchodzi się w bólu i samotności hospicjum? Czemu dzieci już mają cukrzycę, nadciśnienie, depresję, tracimy wzrok, mamy kamienie w woreczkach, chorujemy i chorujemy...

Tu mała zajawka - a książka, lektura obowiazkowa.
Natomiast, nadmieniam, że zaczęłam bez książki więc niech nie będzie ona wymówką.

Polecam coby ustrzec się "nagłej i niespodziewanej śmierci" wylewu, zawału, śpiączki cukrzycowej i wziąść odpowiedzialność za siebie.

Na zdrowie.

1 komentarz:

  1. Witam całą familię :) Poszukując nowych, ciekawych blogów do czytania trafiłam na Wasza stronę. I to od razu na tak ciekawy post. Bardzo zainteresowała mnie ta książka, już zapisałam sobie jej tytuł i przy najbliższej okazji zaopatrzę się w nią.

    Niestety przyszło nam żyć w takich czasach - nie możemy mieć żadnej pewności, że to, co jemy jest zdrowe i nie było faszerowane żadnymi "ulepszaczami". No chyba, że sami poświęcimy swoje życie na ekologiczne uprawy i hodowle. Tylko kto tak naprawdę może sobie na to pozwolić?

    Coraz częściej słyszy się o różnych aferach związanych z mięsem i to sprawia, że jadam go coraz mniej. Kto wie? Może niedługo wyeliminuję także gluten?

    Jeszcze raz dzięki za namiary na książkę. O takich rzeczach powinno się głośno mówić.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu, najlepiej bez deszczu.

    OdpowiedzUsuń