wtorek, 9 października 2012

Dobranoc

Tak trochę przewrotnie z tym tytułem, ale w sumie pora taka, że niektórzy pewnie spać idą. Na przykład dzieci nasze własne. Ułożone już w łóżkach, wyciszone na noc, zaopatrzone w życzenia kolorowych i wesołych snów.
A rodzice dzieci owych? Zaraz zaczną wieczorne harce, czyli zaparzą herbatę, usiądą przed komputerem i obejrzą jakiś serial. Że niby nuda? Że jak stare dziadki?
A może my już stare dziadki jesteśmy? Może już nam się nie chce szaleć po nocach i harcować do rana? Może właśnie spokoju w tym wieku trzeba?
Kilka dni temu zupełnie niepostrzeżenie zbliżyłem się jeszcze bardziej do magicznej granicy 40 lat. Nie wiem, czy bardziej mnie to przeraża czy śmieszy. Kiedyś myślałem, że w tym wieku będę skłaniał się powoli ku końcowi i niczego już nie będę oczekiwał od życia. Teraz sam widzę, że myliłem się okrutnie, że jeszcze wiele przede mną (oby), jeszcze mam na co czekać, czego się spodziewać, a jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę, że czasu coraz mniej, a ten, który mi został coraz szybciej przecieka przez palce i coraz trudniej go okiełznać. Zatem trzeba zagęszczać ruchy, jak to się mówi w pewnych kręgach. Trzeba brać się do roboty, żeby ci młodzi, chociażby ci, którzy śpią za ścianą nie wyprzedzili człowieka w połowie drogi.
Pomysłów ciągle pełna głowa, tylko coraz mniej energii i czasu, żeby wszystkie realizować. Dlatego chyba nadszedł czas na zebranie się w sobie, postawienie sobie jasnych celów, wybranie tych osiągalnych, a porzucenie tych, które są nierealne.
A jednym z tych pierwszych będzie większa regularność z jaką będę tu zaglądał i pisał. Osiągalne to jest, wystarczy tylko tego wieczornego lenia pokonać. A jak dziś się przekonałem, nie jest zbyt wymagającym przeciwnikiem.
Zatem poproszę o doping, chociaż i bez niego dam radę  :-)

1 komentarz:

  1. Krzychu, Kochany Jubilacie, ja jako rodzic i babia sześciorga wnucząt (sic!)obiema rękami mogę się pod Twoimi przemyśleniami podpisać: "że jeszcze wiele przede mną (oby), jeszcze mam na co czekać, czego się spodziewać, a jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę, że czasu coraz mniej... Zatem trzeba zagęszczać ruchy...".
    Dzisiaj "pogrzebowo" pożegnaliśmy 90-letnią kuzynkę (Hani Gregorek Mamę), kiedyś przed laty 90-letniego Dziadka Michała Chądzyńskiego (Iwona powinna pamiętać, jak Dziadek dokładnie śledził i przekazywał nam nowinki polityczne). Jesień życia też jest piękna, ma swój urok i niekoniecznie podpisali byśmy się za tym, że: "Że niby nuda? Że jak stare dziadki?
    A może my już stare dziadki jesteśmy? Może już nam się nie chce szaleć po nocach i harcować do rana?".
    Pozdrawiamy i życzymy dużo promieni słonecznych na każdy dzień - Ela i Ryś

    OdpowiedzUsuń