niedziela, 12 sierpnia 2012

Sobota, imieniny kota

Nadal dziś było lato. Lipiec tu meterologicznie podsumowano jako najzimniejszy od lat... dwudziestu czy nawet dłużej jakoś (Fu będzie wiedział, to sprostuje). Acz kilka chwil spędziłyśmy z córcią na naszym skrawku trawnika, wygolonego przez Tomsona. Mama straszyła słońce a córka oddawała się nowej pasji : ozdabia polityków brodami, kłami, katarem, okularami... Uważam Rze ciekawiej wygląda.
Zachmurzenie potem wykorzystano na prace w domu i w zagrodzie. Tata-Fu wypucował brykę a dziewczyny uszykowały(-śmy) wałówkę na niedzielna wyprawę.hm, w sumie czy wałówka (....północ wybiła! I to dosłownie! Dzwony słyszę!... to cidopiero!) to od woła nazwę wzięła? Jak tak, to prowiant niewołowy, i nie suchy bynajmniej.
Czas powrotu znajomych z wakacji więc wyskok popołudniowy był, a wcześniej pieklysmy guziki: połowę w gościnę i połowę wyjazdową.
Jutro będziemy w środku Irlandii. I takim na mapie i takim ... duchowym. Żeby ducha nie gasić, trzeba dokładać ciągle nieustannie do pieca :) Lepszy bowiem gorący.
Niniejszym dobranoc.

A! I nie podoba mi się pisanie z telefonu ... Nie mogę się ...rozwinąć, tekstu nie widzę, słownik mi wklikuje inne słówka niż ja chce. Na krótkie nitki jak najbardziej, facebookowe wrzutki itd. Na bloga klasycznej klawiatury i ekranu trzeba.

Published with Blogger-droid v2.0.6

1 komentarz:

  1. guziczki wygladaja bardzo smakowice a przez ostanie 2 dni w koncu poczulam lato :)

    OdpowiedzUsuń