poniedziałek, 21 listopada 2011

Dziękuję Ci Boże za
świat pełen męki,
Za to, że jestem, że żyję
Boże, dzięki!

Za ten dom a nie inny
Za to, że często cierpią ludzie niewinni
Za sekundę radości, choć tak krótko trwała
Za to, że nie bez powodu zawsze świata się bałam
Za te kilka uśmiechów na mojej twarzy
Za to, że nie wiadomo jeszcze co w życiu się zdarzy
Za to, że muszę patrzeć na ból innych ludzi
Za każde cierpienie, które kiedyś jeszcze wróci
Za to, że łatwo żyć tylko złym ludziom
Za to, że idę drogą tak trudną...
Za ten zły świat, bez wyjścia, bez wejścia
Za najgorsze dni,
Za to, ze ból pamiętam
Za te trudne decyzje i chwile
Za to, że tak często w życiu się mylę
Za tę jedna, krótką miłość, która tylko chwilę trwała
Za śmierć, która tylu bliskich mi zabrała
Za śmiech ludzi z czyjegoś nieszczęścia
Za to, że w życiu niektórych na miłość nie ma miejsca
Za przegrane uczucia i łzy, a było ich tyle
Za to, że z dnia na dzień tracę swoją siłę
Za ten smutek i żal w oczach ludzi
Za słońce rano, które ze snów nas budzi
Za to, że znów muszę powiedzieć "nie mogę"
Za to, że ktoś znowu za mnie wybiera drogę
Za ludzi, którzy mając wszystko nie dają nic
Za to, ze w takim świecie muszę żyć
Za przyjaciół na chwilę i fałszywe słowa
Za to, że nie mogę zacząć wszystkiego od nowa
Za chwilę nie jedną, bo żadna nie wróci
Za minutę szczęścia, która potem smuci
Za tę ranę, co boli, która nie chcę się zagoić
Za wołanie o pomoc, gdy nie mogę nic zrobić...
Za cuda na świecie, lecz żaden nie dla mnie
Za to, że wszystko kiedyś przepadnie
Za to, że nauczyłam się tylu złych rzeczy
Za to, że miłością i szczęściem zła się nie wyleczy
Za piękny świat, który tylko mi się śnił...
Za to, że znowu padam z sił...
Za te spracowane dłonie, bez nadziei i wiary
które szczęścia i miłości poznać nie zdołały
Za powodzie, pożary, wypadki i tragedie
Za zło pokazywane znowu w dobrym świetle

Za to, że mimo tych wszystkich wad
Mówią, że piękny jest ten świat

i mimo wszystko dziękuję, za każde znamię,
Dziękuję bardzo,
bo kocham Cię Panie..

poniedziałek, 14 listopada 2011

Wielki plecak doświadczeń

Przy wypakowywaniu jest więcej bałaganu.

Obraca się w rękach wyjmowane rzeczy, najczęściej wracają przywołane skojarzeniami emocje, obrazy, zapachy i dzwięki. Każdą rzecz tak oglądać pod światło, opowiadać o niej bliskiemu... Część rozpakowywanych doświadczeń układa się na półce obok wcześniejszych, dochodzą nowe półki dla nowych, przybija się i przywierca w ramkach doświadczenia, dla których nie ma szuflad, lub nie chce się ich zapominać wrzuconych na dno szafy.
Przy rozpakowywaniu też więcej jest śmieci, papierów, reklamówek... Czasem natknie się na coś zapomnianego i serdecznie to ucieszy, choć tak na serio to rozpakowanie to góra ... własnie prania i śmieci.
Śą stosty podzielone na białe i ciemne/ Czasem wiecej uwagi i czasu trzeba poświęcić rzeczy wykątkowo delikatnej i własnych rąk użyć...To taki maleńki więc stos "specjalny". Zanim to ułożysz na miejsca, trzeba w domowym płynku uprać, domowym przepłukać przepłukiwaczem zanim wróci na miejsce. Żeby odświeżyć, żeby pasowało, żeby było "nasze" i "domowe".

Po wypakowaniu kipisz na powierzchniach płaskich domu jawi się jak pobojowisko, jak przejście hurahanu, jak przeszukanie przez złodziei...Potem jednak, pranie się suszy i składa, ustawia się wypakowane pamiątki na półkach, zsuwa się książki, by było miejsca na dodatkowe, przywiezione z podóży. Walizki stoją gdzieś przy schodach do wyniesienia do schowka... Czasem tak stoją i stoją. Przypominają.

Rozpakowywujemy bagaż z kilkuletniej wyprawy.
Opróżniamy kolejno nasze plecaki.
Każdy przywiózł coś innego. Każdego zdjęcia są inne, przeżycia, emocje.

Ot, takie ziemskie podróże małe i duże.

Część współtowarzyszy została, część zawróciła, część skręciła w inną stonę, cześć straciła cel z oczu,część jeszcze zwolniła tempo, część zastaliśmy po "powrocie" w tym samym miejsu, są też wyraźnie szykujący się do poróży.

Robimy przepakowanie plecaków.
Bilans zysków dodatnich i zysków ujemnych.

I ruszamy.