piątek, 8 lipca 2011

okulany

No i trochę mnie przykuło do komputera, a w zasadzie w pozycji siedzącej. Od środy wieczór kuleję, od wczoraj kuleję z kulami.
A zaczęło się tak: grałem w siatkówkę, skoczyłem, spadłem na obie nogi, tylko jedna coś zabolała, pomyślałem, że to skurcz i że zaraz przejdzie, pograłem jeszcze trochę mimo bólu i pojechałem do domu. Następnego ranka łydka bolała jeszcze bardziej i wyglądała jak balon, więc zahaczyłem lekarza, odebrałem skierowanie do szpitala, tam mnie zbadali, dali opaskę uciskową od stopy do kolana, wręczyli dwie kule i powiedzieli, żeby nogę oszczędzać. No i oszczędzam właśnie, bo jak siedzę to nie boli, jak stoję 10 minut też nie boli, gorzej z chodzeniem, chociaż i tak jest lepiej niż wczoraj. I każdego dnia będzie coraz lepiej, nie? :)
Pierwszy raz w życiu chodzę o kulach, a w zasadzie o jednej. Nie powiem, żeby to było przyjemne i łatwe. Szczególnie jak trzeba szybko przejść przez ulicę, albo po schodku wejść.
Ech... a powiadają, że sport to zdrowie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz